DYSTANS
7.2 kmSUMA PODEJŚĆ
220 mPUNKTY GOT
CAŁKOWITY CZAS
1:50 h+ 1:10 (plaża)
NAJWYŻSZY SZCZYT
158 m n.p.m.GRUPA
4 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
3 / 10EKSPOZYCJA
2 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
8 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Okazuje się, że Kreta słynie z wąwozów – jest ich tu około 300. Najsłynniejszy i najdłuższy to Samaria, którą oczywiście odwiedziłem podczas mojego urlopu (relacja tutaj). Skuszeni wizją rodzinnego spaceru wprost na plażę, ruszyliśmy tym razem do… Wąwozu Umarłych. Brzmi obiecująco, prawda?
Please close the door
Wybraliśmy krótszy wariant trasy – wejście mniej więcej w połowie długości wąwozu, tuż poniżej wioski Zakros. Samochód zostawiliśmy na wygodnym parkingu, przy którym znajdowały się źródełko, wiata i tablica informacyjna. Stamtąd, drogą prowadzącą przez gaj oliwny z charakterystyczną czerwoną ziemią, zeszliśmy w dół do ogrodzenia z bramką opatrzoną napisem: PLEASE CLOSE THE DOOR.
Zamykanie bramki to na Krecie coś zupełnie normalnego – ma chronić lokalne uprawy przed dzikimi kozami kri-kri albo tymi należącymi do okolicznych rolników. Taka prowizoryczna granica wolnego wypasu.
Ze śmiercią mu do twarzy
Wchodząc do wąwozu od tej strony, rozpościera się przed nami widok z góry. Barwy krajobrazu zupełnie inne niż te, do których przywykliśmy w Polsce: jasnoszare, pomarańczowe i rdzawe skały kontrastują z błękitem nieba, a w dnie doliny przebijają się tylko nieliczne skupiska zieleni. Sceneria robi wrażenie. Słońce praży niemiłosiernie, a gdzieś z tyłu głowy zaczyna brzmieć pytanie: skoro to Wąwóz Umarłych, to może ktoś tu rzeczywiście padł z wycieńczenia?
Na pierwszym odcinku – 700 metrów – tracimy 90 metrów wysokości. Średnie nachylenie to 13%, ale miejscami przekracza 40%. Po zejściu na dno wąwozu kontynuujemy marsz w pełnym słońcu, kierując się prosto w stronę Morza Libijskiego. Wąwóz kończy się analogiczną furtką, do której docieramy po godzinie marszu (ok. 3 km). Do plaży pozostaje jeszcze 500 metrów. Po drodze mijamy ogrodzony teren archeologiczny minojskiego Pałacu w Zakros, a po chwili stajemy na kamienistej plaży z bajkowo niebieską wodą.
Czas na greckie jedzenie, leniwe popołudnie i chwilę wytchnienia. Czyżby udało nam się wyjść z Wąwozu Umarłych cało?
Wąwozowe taxi
Rodzina rozleniwiła się po posiłku na dobre, więc zaproponowałem, że pójdę po samochód. Wydawało mi się to uczciwe – w końcu skoro miałem później chwalić się, że przeszedłem Wąwóz Śmierci, warto było to zrobić solo i pod górkę.
W drodze powrotnej spotkałem tylko dwoje turystów oraz kilka śpiących kóz chowających się w cieniu jedynych drzew na szlaku. Potraktowałem ten powrót trochę sportowo i całkiem szybko – już po 45 minutach byłem z powrotem przy samochodzie. Może to strach przed śmiercią tak mnie niósł?
W aucie okazało się, że czeka mnie jeszcze bonus: widokowy zjazd serpentyną w stronę Kato Zakros, z morzem rozciągającym się aż po horyzont. Informacyjnie: tego dnia w Wąwozie Umarłych nikt nie umarł. Ufff!
Post scriptum
No dobrze – czas na wyjaśnienie. Skąd właściwie ta ponura nazwa? W starożytności wąwóz służył jako nekropolia. W licznych jaskiniach i grotach w ścianach skalnych archeolodzy odkryli groby sprzed ponad 3500 lat. Mieszkańcy minojskiego pałacu w Kato Zakros chowali swoich zmarłych właśnie w naturalnych pieczarach w ścianach wąwozu – stąd nazwa Farangi ton Nekron, czyli Wąwóz Umarłych.
I jak to często bywa – czar prysł. Nie taki straszny ten wąwóz, jak go malują.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Wąwóz Umarłych (Farangi ton Nekron), Kreta
🔹 Ekspozycja: brak. Trasa prowadzi dnem szerokiego wąwozu, otoczonego wysokimi ścianami skalnymi, ale bez przepaści, grani czy wąskich przejść. Nie ma żadnych fragmentów, które mogłyby wywoływać lęk wysokości – całość daje wręcz poczucie osłonięcia.
🔹 Trudności techniczne: niskie. Szlak jest krótki, miejscami stromo schodzący w dół, ale bez trudnych technicznie odcinków. Kamieniste podłoże bywa nierówne, jednak przejście nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Cała trasa przebiega w pełnym słońcu – zabierz nakrycie głowy, dużo wody i krem z filtrem.
🔹 Brak punktów z cieniem i możliwości uzupełnienia zapasów – przygotuj się wcześniej.
🔹 W sezonie letnim trasa może być uciążliwa ze względu na upał, mimo że fizycznie nie jest wymagająca.
Wąwóz Umarłych to spacerowa trasa, która ani przez chwilę nie budziła u mnie lęku wysokości. Otaczające skały robią wrażenie, ale bardziej estetyczne niż emocjonalne.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa zaczyna się poniżej wioski Zakros, przy niewielkim parkingu z altanką i źródełkiem. Na miejscu znajduje się też bramka z tabliczką „Please close the door” – klasyczny element lokalnego krajobrazu.
🥾 Trasa – Odcinek o długości 7,2 km (z dojściem na plażę i powrotem przez wąwóz), z przewyższeniem 220 m. Zejście do dna wąwozu jest intensywne – pierwsze 700 m to spadek 90 m wysokości. Dalszy odcinek prowadzi łagodnie dnem wąwozu aż do morza Libijskiego. Powrót można odbyć tą samą trasą – łączny czas przejścia to ok. 2:00 h + dodatkowy czas na plaży.
🌄 Widoki – Kolorystyka skalnych ścian – rdzawe, pomarańczowe, szarawe tony – robi ogromne wrażenie, zwłaszcza w połączeniu z intensywnym światłem i błękitem nieba. Wąwóz kończy się widokiem na morze i starożytne ruiny pałacu minojskiego.
☕ Schroniska i infrastruktura – Brak schronisk w samym wąwozie. Na plaży w Kato Zakros dostępne są tawerny i miejsca do odpoczynku, idealne na regenerację po zejściu.
🧭 Orientacja – Trasa jest oczywista, dobrze widoczna i nie wymaga map ani GPS. Szlak jest naturalny, wąski, ale wydeptany i bezpieczny. Mimo to warto mieć nakrycie głowy – cień pojawia się tylko sporadycznie.
📝 Na marginesie szlaku – Wąwóz Umarłych to jedna z tych tras, które łączą klimat przygody z wakacyjną lekkością. Łatwa technicznie, ale wymagająca ze względu na słońce i brak cienia. Archeologiczny kontekst dodaje jej głębi, a kąpiel w morzu po przejściu – satysfakcji. Idealna na pół dnia, np. z rodziną.















