DYSTANS
2 km pozostały dystans samochodemSUMA PODEJŚĆ
170 mPUNKTY GOT
CAŁKOWITY CZAS
0:53 h 3:10 (pozostała część Biokovo)NAJWYŻSZY SZCZYT
1762 m n.p.m.GRUPA
4 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
1 / 10EKSPOZYCJA
5 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
10 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Zaraz szlak mnie trafi
Relacja ze szlaku na Vošac – krok po kroku
Od zawsze wydawało mi się, że w wakacjach w Chorwacji głównie chodzi o fantastyczną pogodę i ciepłe morze. Ale odkąd zakochałem się w górach, okazało się, że w Chorwacji chodzi także o nie. W środkowej Dalmacji byłem wielokrotnie, ale dopiero podczas wakacji ’26 zorientowałem się, że nigdy nie byłem w Biokovo!
A przecież Biokovo trudno przeoczyć. Ten potężny masyw Gór Dynarskich wznosi się niemal bezpośrednio nad Adriatykiem, tworząc charakterystyczną panoramę Riwiery Makarskiej. Na stosunkowo niewielkiej odległości od wybrzeża góry osiągają wysokość aż 1762 m n.p.m., a ich najwyższym szczytem jest Sveti Jure. Biokovo to kraina stromych wapiennych zboczy, skalistych grzbietów, głębokich krasowych zagłębień i zaskakująco surowego krajobrazu. Z jednej strony błękit Adriatyku i dalmatyńskie wyspy, z drugiej niemal księżycowy świat skał, w którym trudno szukać podobieństwa do wakacyjnych krajobrazów znanych z chorwackiego wybrzeża.
I chyba właśnie to jest w Biokovo najbardziej niezwykłe. Można spędzić całe wakacje u jego podnóża, codziennie patrzeć na góry górujące nad morzem, a jednocześnie nie mieć pojęcia, jak zupełnie inny świat kryje się tam, wysoko ponad wybrzeżem.
Nie było innej opcji niż wybrać się tam wraz z moją Familią.
SkyWalk Biokovo
Do Parku Przyrody Biokovo można dotrzeć pieszo jednym z licznych szlaków turystycznych lub wjechać samochodem, korzystając z malowniczej, górskiej drogi rozpoczynającej się przy trasie Makarska–Vrgorac. W tym drugim przypadku wycieczkę warto zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem. Ze względu na bardzo wąską, miejscami ledwie mieszczącą jeden samochód drogę, wjazd do parku jest ściśle limitowany. Co godzinę wpuszczanych jest zaledwie 20 pojazdów, a bilety należy kupić wcześniej przez Internet, rezerwując konkretną godzinę wjazdu. Warto tutaj wyjaśnić, że rezerwacja dotyczy samochodu i jest bezpłatna, natomiast bilety wstępu kupuje się osobno dla każdego z pasażerów. W sezonie letnim 2026 normalny bilet kosztował 15 euro od osoby.
W szczycie sezonu turystycznego wolne miejsca, szczególnie w najbardziej dogodnych godzinach, potrafią szybko znikać. Dlatego zdecydowanie polecam rezerwację z wyprzedzeniem i wybór możliwie najwcześniejszej godziny. Latem park otwierany jest już o 6:00 rano, co pozwala nie tylko uniknąć największego natężenia ruchu i tłumów przy popularnych punktach widokowych, ale również przynajmniej częściowo uciec przed dalmatyńskim upałem.
Jako że moja Familia góry lubi, ale niekoniecznie lubi wysiłek, który trzeba włożyć w ich zdobywanie, do Biokovo wybraliśmy się samochodem. Bilety wstępu dla naszej czwórki kupiłem z kilkudniowym wyprzedzeniem przez oficjalną stronę parku, rezerwując jednocześnie wjazd samochodem na godzinę 7:00. I była to bardzo dobra decyzja!
Po pierwsze dlatego, że o tej porze praktycznie nikt jeszcze z parku nie wyjeżdżał, więc nie traciliśmy czasu na wąskiej drodze na mijanie się z pojazdami jadącymi z przeciwka. Wszyscy jechali w górę. Po drugie, o tak wczesnej porze na terenie parku było naprawdę niewiele osób. Mieliśmy też szczęście, bo przyjechaliśmy około 20 minut za wcześnie, a strażnik i tak wpuścił nas praktycznie od razu przez szlaban.
Po krętej jeździe w górę bez problemu znaleźliśmy miejsce postojowe bezpośrednio przy pierwszej atrakcji na trasie, czyli SkyWalk. Bez ścisku i tłoku mogliśmy pospacerować tym niezwykłym, półkolistym szklanym chodnikiem zawieszonym na wysokości 1228 m n.p.m. A morze widzimy niemal pod stopami, więc te metry są naprawdę odczuwalną wysokością.
Akrofobikowi niełatwo zdobyć się na odwagę, żeby ot tak wejść nad urwisko. Sprawdzona technika głębokiego oddechu, koncentracja i złapanie się barierki pomogły mi jednak pokonać strach. Mimo sporego dyskomfortu zrobiłem kilka rundek po SkyWalk. Spacerowych rundek, ponieważ ciężko było mi tam ustać w miejscu 🙂
SkyWalk daje dużą frajdę, ale moim zdaniem tylko wtedy, kiedy nie jest zatłoczony. Dlatego jeszcze raz polecam wjazd do parku o 6:00 lub 7:00 rano w sezonie (poza sezonem godziny otwarcia mogą się różnić). Każda kolejna godzina to następne samochody, a nierzadko również spore busy wypełnione po brzegi turystami.
Po kilkunastu minutach spędzonych na szklanym chodniku ruszyliśmy samochodem dalej w górę, pokonując kolejne 5 kilometrów. Jednak zamiast od razu kierować się w stronę ostatniego punktu na trasie, czyli szczytu Sveti Jure, odbiliśmy z głównej drogi w lewo, w kierunku schroniska Planinarski dom pod Vošcem.
Spacer na Vošac
Na końcu drogi znajduje się całkiem nowy, niewielki parking oraz równie nowe, „wypasione” schronisko/hotel górski z kawiarnią i restauracją. Nie wyobrażałem sobie, że przez pół dnia będę jedynie podziwiał Biokovo zza kółka, więc od razu ruszyliśmy wyznaczonym szlakiem w kierunku szczytu Vošac. Poranek był przyjemny, słońce nie zdążyło jeszcze rozgrzać powietrza do czerwoności, a górski spacerek o tej porze dnia (przed 8) zawsze jest najlepszą formą pobudki.
Krótki, niespełna kilometrowy szlak najpierw lekko opada w kierunku niewielkiej niecki, a następnie sukcesywnie pnie się około 130 metrów w górę. Jeśli nie będzie zbyt gorąco, bez większego problemu wdrapiecie się na szczyt mniej więcej w ciągu pół godziny.
Na szczycie Vošaca stoi niewielkie, murowane schronisko górskie Toni Roso, którego historia sięga okresu tuż po II wojnie światowej. Budynek powstał na potrzeby wojska, ale z czasem został opuszczony i przez wiele lat niszczał. Dopiero członkowie makarskiego klubu SAK Ekstrem przywrócili go do życia, a w 2005 roku udostępniono turystom. Schronisko nosi imię tragicznie zmarłego w Alpach miejscowego alpinisty. Choć z zewnątrz wygląda całkiem przyzwoicie, podczas naszej wizyty zastaliśmy zamknięte drzwi. Wygląda na to, że obiekt nie jest regularnie obsługiwany, więc raczej nie warto liczyć na spontaniczną wizytę w jego wnętrzu.
Ale to nie schronisko jest tutaj najważniejsze. Najważniejszy jest WIDOK! W dole Adriatyk, wyspy Brač, Hvar, dalej Korčula i półwysep Pelješac, strome górskie zbocza niemal wiszące nad wybrzeżem, a gdzieś za nami, po prawej stronie, Sveti Jure z charakterystyczną wieżą radiowo-telewizyjną. Mieliśmy sporo szczęścia, ponieważ tego poranka powietrze było wyjątkowo przejrzyste, a widoczność sięgała daleko poza wybrzeże. W kolejnych dniach znacznie się pogorszyła, choć pogoda niezmiennie pozostawała słoneczna.
Zdecydowanie polecam odrobinę wysiłku, żeby tutaj dotrzeć. Widoki równie imponujące jak na SkyWalk, ale bez tłumów. Na wejście na szczyt i powrót na parking potrzebujecie łącznie około godziny.
My dodatkowo w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w niemal pustym i budzącym się do życia Planinarskim domu pod Vošcem na kawę i lody.
Sveti Jure
Z każdym kilometrem Biokovo stawało się coraz bardziej surowe i niezwykłe. Z perspektywy kierowcy główną atrakcją pozostawała jednak wąska droga, zapamiętywanie, gdzie znajdowała się ostatnia zatoczka na wypadek konieczności cofania, i ciągłe wypatrywanie, czy zza zakrętu nie nadjeżdża ktoś z przeciwnego kierunku. Szczęśliwie podczas podjazdu minęliśmy zaledwie kilka samochodów jadących w dół.
Ostatnie 2 kilometry na sam szczyt Sveti Jure to stromy, wąski i ekspozycyjny podjazd z pięcioma ciasnymi zakrętami o 180°. Adrenalina z pewnością podskoczy każdemu, kto przejeżdża ten odcinek. Niezwykłe jest też to, że trasę tę pokonują również rowerzyści, którzy muszą zmierzyć się z naprawdę solidnym przewyższeniem, a niektórzy z nich robią to, jakby niemal nie sprawiało im to wysiłku.
Pierwotnie miałem plan, żeby zatrzymać samochód na maleńkim parkingu przy schronisku Planinarska kuća pod Sv. Jurom, przed finalnym podjazdem, i pieszo dotrzeć na szczyt. Jednak już z samochodu dotarło do mnie, że oznaczenie tego odcinka szlaku na mapach jako „trudny” nie jest żadną przesadą. Do przejścia jest raptem około 350 metrów, ale jednocześnie do pokonania jest mniej więcej 150 metrów przewyższenia, a nachylenie miejscami przekracza 65%! Moja Familia by mi tego nie darowała. Pozostało po prostu pogodzić się z faktem, że na samą górę wjedziemy samochodem.
Na szczycie (1762 m n.p.m.) znajduje się niewielki parking i na szczęście udało nam się znaleźć wolne miejsce, choć było już bardzo ciasno. Zrobiliśmy rundkę dookoła ogrodzonej wieży radiowo-telewizyjnej, podziwiając rozległe panoramy. Po przeciwnej stronie kopuły szczytowej znajduje się maleńki kościółek Crkva Svetog Jure, skąd rozciąga się malowniczy widok na południową część Biokovo, górskie krajobrazy Bośni i Hercegowiny oraz wyspy na Adriatyku. O poranku słońce stoi jeszcze stosunkowo nisko, więc widoki są fenomenalne.

Widoki ze Sveti Juri 
Widoki ze Sveti Juri 
Widoki ze Sveti Juri 
Widoki ze Sveti Juri 
Widoki ze Sveti Juri 
Widoki ze Sveti Juri 
Kościółek sv Jure 
Kościółek sv Jure
Okrążając szczyt, dotarliśmy również do miejsca, w którym kończy się wspomniany wcześniej pieszy szlak na Sveti Jure. Powiem Wam jeszcze raz, że dobrze zrobiłem, nie namawiając mojej Familii na spacer tym odcinkiem. To naprawdę stromy kawał drania, z asekuracyjnymi palikami i liną. Wejście i zejście tylko dla twardzieli. Od samego patrzenia w dół kręciło mi się w głowie 🙂
Kiedy po rundce szczytowej wróciliśmy na parking, ten pękał już w szwach. Małe busy wciskały się w każdą wolną przestrzeń, rowerzyści i motocykliści zapychali każdą dziurę, a oszołomieni widokami turyści wcale nie pomagali opanować tego bałaganu. Szybko stamtąd uciekliśmy, a ja modliłem się tylko, żeby na zjeździe nie spotkać żadnego samochodu z naprzeciwka. Tam jest naprawdę ciasno i nie pamiętam, żeby gdziekolwiek była możliwość swobodnego minięcia się z innym pojazdem. No chyba że na tych ciasnych zakrętach o 180°.
Droga powrotna przez Biokovo
Droga powrotna była kolejną okazją, żeby przyjrzeć się temu niezwykłemu miejscu. Park Przyrody Biokovo utworzono w 1981 roku, a ochroną objęto blisko 200 km² górskiego terenu. To przede wszystkim królestwo wapienia i zjawisk krasowych. Przez miliony lat woda rzeźbiła tutaj głębokie szczeliny, jaskinie, leje krasowe i rozległe zagłębienia, tworząc krajobraz, który miejscami bardziej przypomina powierzchnię innej planety niż góry położone zaledwie kilka kilometrów od popularnych nadmorskich kurortów.
Zresztą wystarczy przejechać kilka kilometrów, żeby otoczenie zmieniło się nie do poznania. Raz jedziemy wśród skąpej roślinności i niewielkich skupisk drzew, a za chwilę otaczają nas niemal zupełnie nagie, popękane wapienne skały, pomiędzy którymi rozciągają się głębokie niecki i doliny. Największe wrażenie robi jednak przestrzeń i ta niesamowita surowość krajobrazu. Kilometry poszarpanych grzbietów, kamienne pustkowia, niemal zupełny brak śladów cywilizacji, a gdzieś w oddali błękit Adriatyku. Trudno uwierzyć, że zaledwie kilkanaście kilometrów dalej tysiące turystów opala się na plażach, popija drinki i korzysta z uroków dalmatyńskich wakacji.
Tymczasem z każdą minutą przybywało samochodów nadjeżdżających z przeciwka, z którymi trzeba było mijać się na wąskiej drodze, najczęściej korzystając ze specjalnych zatoczek. Sęk w tym, że nie zawsze udaje się odpowiednio wcześnie dostrzec nadjeżdżające auto, a zgodnie z zasadami obowiązującymi na takich drogach w Chorwacji pierwszeństwo ma co do zasady pojazd jadący pod górę. Kierowca zjeżdżający powinien więc ustąpić mu miejsca, choć oczywiście wiele zależy od tego, gdzie znajduje się najbliższa zatoczka i który samochód może bezpieczniej wykonać manewr. Na tej drodze zdecydowanie przydają się spostrzegawczość, doświadczenie i pewność manewrowania samochodem.
Prawdziwe oblężenie przeżywał jednak SkyWalk. Miejsce było nie do poznania w porównaniu z tym, co zastaliśmy tutaj wczesnym rankiem. Kierowcy z trudem znajdowali wolne miejsca postojowe i kluczyli między busami, minibusami, quadami, rowerzystami i pieszymi, którzy niemal szturmowali szklany chodnik zawieszony nad przepaścią. Jednym słowem — koszmar! Gdybym trafił tutaj właśnie o tej godzinie (a była dopiero 10:00 rano!), mój odbiór tego miejsca byłby zupełnie inny.
Na szczęście zdążyliśmy opuścić Biokovo przed największymi tłumami i największym upałem. Cała wycieczka zajęła nam około czterech godzin, choć jestem pewien, że gdyby nie temperatura, mógłbym spędzić tutaj znacznie więcej czasu. Szlaków turystycznych w parku przecież nie brakuje, a po tym krótkim spacerze na Vošac pozostał mi spory niedosyt górskiego wędrowania.
I tak sobie myślę, że przez tyle lat jeździłem na wakacje do środkowej Dalmacji, podziwiałem góry wznoszące się nad Adriatykiem, a nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, co właściwie kryje się tam na górze. Teraz już wiem. I choć rodzinny przejazd samochodem przez Biokovo trudno nazwać prawdziwą górską wyprawą, to zdecydowanie wystarczył, żeby nabrać ochoty na więcej. Następnym razem chętnie zostawiłbym samochód na dole i ruszył pieszo przez Park Biokovo pod warunkiem, że nie byłby to upalny lipiec lub sierpień.

SkyWalk Biokovo


























