DYSTANS
7.4 km (pętla)SUMA PODEJŚĆ
210 mPUNKTY GOT
8CAŁKOWITY CZAS
2:27 hNAJWYŻSZY SZCZYT
837 m n.p.m.GRUPA
3 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
3 / 10EKSPOZYCJA
4 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
7 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
W 2024 roku zapoczątkowałem tradycję górskiego rajdu podczas majówki. Mieliśmy bazę w Jagniątkowie (Jelenia Góra) i przez cztery dni zdobywaliśmy pobliskie szczyty należące do Korony Gór Polski – i nie tylko. W 2025 roku nie mogło być inaczej. Już na kilka miesięcy wcześniej przygotowałem szczegółowy plan zwiedzania Ziemi Kłodzkiej. Na liście nie zabrakło Zamku Książ, Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju, Torfowiska pod Zieleńcem czy Zdroju Wojciech w Lądku-Zdroju. Najważniejsze były jednak góry – i osiem szczytów z Korony Gór Polski.
Białe Skały
Trzeci szlak na liście pierwszego dnia naszej majówki 2025 to pętla, która wiodła z Lisiej Przełęczy żółtym szlakiem przez Białe Skały, następnie z Dylówki do Skał Puchacza zielonym i od tego miejsca niebieskim z powrotem w kierunku przełęczy. Cała trasa jest bardzo urozmaicona – pełna fantastycznych formacji skalnych, zróżnicowanej flory, a na koniec także widoków. Ale od początku.
Betonowe skały do czeskiego morza
Rozpoczęliśmy wędrówkę od darmowego leśnego parkingu na Lisiej Przełęczy, tuż przy żółtym szlaku. Jakimś cudem były jeszcze wolne miejsca – choć parking jest niewielki, udało się zaparkować przed 13. Już po 200 metrach natknęliśmy się na pierwszy drogowskaz – na Wiszącą Skałę. Trzeba pokonać ok. 60 metrów stromych betonowych schodów, żeby tam dotrzeć. Skała może i specjalnie „nie wisi”, a miejsca nie ma tam zbyt wiele, ale sama świadomość, że stoimy w miejscu, gdzie miliony lat temu znajdowała się zatoka czeskiego morza kredowego, działa na wyobraźnię.
Kolejne 500 metrów dalej – Podmorskie Kanały. Tym razem wspinaczka jest jeszcze bardziej stroma. Formacja jest bardziej widowiskowa, a informacje na tablicy robią swoje – geologia tu naprawdę wciąga.
Po kolejnych 500 metrach żółty szlak łączy się z zielonym przy Skalnej Furcie, prowadzącej do serca Białych Skał. Przez kilkaset metrów mijamy ciosowe piaskowce z nazwami jak z talii kart: As Atu, Zielony Król, Zielona Dama, Karta czy Dupek Dzwończy. I pomyśleć, że kiedyś było tu morze…
Dotychczas szlak był właściwie płaski (nie licząc odejść na skały) i przez kolejny kilometr nic się nie zmienia. Po drodze mijamy fragment świerkowej monokultury – osłabionej przez zmiany klimatu i inwazję kornika. To kolejna widoczna zmiana krajobrazu, która sprawia, że ta trasa się nie nudzi. Wygodną leśną ścieżką docieramy do Dylówki i odbijamy z żółtego na zielony, w stronę Skał Puchacza.
Atrakcji ciąg dalszy
Kilkaset metrów dalej – niespodzianka. Na szlaku między Dylówką a Skałami Puchacza czeka długa, drewniana kładka o długości około 300 metrów. Wygląda niepozornie, ale została zbudowana z konkretnego powodu. Przebiega przez teren źródliskowy i pozostałość torfowiska wysokiego – miejsce stale wilgotne i nasiąknięte wodą. Kładka chroni ten wrażliwy ekosystem przed zadeptaniem i pozwala przejść suchą stopą przez to… sudeckie mini-mokradło.
Kilka kroków dalej zmieniamy szlak zielony na niebieski i docieramy do Skał Puchacza. To urwisko powstało w wyniku eksploatacji piaskowca – kamieniołom działał od XIX wieku aż po czasy powojenne. Rozpościera się stąd piękny widok na Góry Bystrzyckie, Orlickie, a także na pobliskie łąki, pastwiska i lesiste wzniesienia. Choć urwisko ma kilkadziesiąt metrów wysokości i nie jest niczym osłonięte, nie odczuwałem typowego dla siebie lęku wysokości. Może to kwestia braku ludzi, może świetnej pogody – w każdym razie mogłem podejść do krawędzi i zrobić kilka zdjęć bez stresu.
Czacha dymi
Spacerując niebieskim szlakiem wzdłuż urwiska, po niecałych dwóch kilometrach spokojnego marszu dotarliśmy do odejścia na Skalną Czaszkę, która… jest w 100% Skalną Czaszką! Prawdę mówiąc, trudno uwierzyć, że to dzieło natury. Niezwykły efekt erozji oraz procesów wietrzenia – przez wiatr, wodę i zmiany temperatury – sprawił, że skała wygląda tak, jakby ktoś wyrzeźbił ją celowo.
Od Skalnej Czaszki szlak wreszcie zaczął delikatnie piąć się w górę, co oznaczało, że zbliżaliśmy się do ostatniego punktu naszej trasy. Niemniej jednak kolejna na trasie to Kopa Śmierci – 825 m n.p.m. – osobny punkt topograficzny (choć większość turystów skupia się raczej na Narożniku i Skałach Puchacza). Sama Kopa to niepozorne, zalesione wzniesienie, a otaczające je skały tworzą coś w rodzaju naturalnego dziedzińca.
Zbrodnia bez kary
Niespełna kilometr dalej znajduje się, wchodzący w skład Korony Gór Stołowych, Narożnik (849 m n.p.m.) – najwyższy punkt na szlaku. Narożnik to monumentalna, kilkunastometrowa skała piaskowcowa, wyrastająca na południowej krawędzi masywu. Stanowi początek Urwiska Batorowskiego – jednego z najbardziej stromych odcinków Gór Stołowych, który od Skały Puchacza cały czas mieliśmy po swojej lewej stronie. Nazwa „Narożnik” pochodzi od załamania krawędzi płaskowyżu – to miejsce, w którym urwisko wyraźnie skręca. Ze szczytu rozciąga się szeroka panorama na Góry Bystrzyckie, Orlickie, a przy dobrej pogodzie – nawet Masyw Śnieżnika i część Sudetów Wschodnich. Trochę dalej znajduje się płaska półka skalna z widokiem na Szczeliniec Mały i Wielki. W tych miejscach nie ma żadnych barierek – jeśli macie lęk wysokości, może się Wam udzielić. Mnie tym razem udało się uśpić demona – skakałem po tych skałkach niczym sarenka.
Nie da się odwiedzić Narożnika bez przytoczenia dramatu, który rozegrał się tutaj 17 sierpnia 1997 roku. Dwoje studentów Akademii Rolniczej we Wrocławiu – Anna Kembrowska (22 lata) i Robert Odżga (25 lat) – zostało zamordowanych w tej okolicy. Para ostatni raz kontaktowała się telefonicznie z rodziną z budki w Dusznikach-Zdroju i nigdy nie dotarła na obóz naukowy w Karłowie. Ciała znaleziono dopiero 27 sierpnia – około 70 metrów od szlaku. Zwłoki były w znacznym stopniu rozkładu, a ubrania ofiar częściowo zdjęte – co początkowo sugerowało motyw seksualny lub rabunkowy, jednak późniejsze ustalenia wskazały na upozorowanie.
Robert zginął od dwóch strzałów w tył głowy, Anna – od jednego strzału w czoło. Zabójstwa dokonano z bliskiej odległości, z broni krótkiej kalibru 9 mm – najprawdopodobniej pistoletu produkcji czeskiej. Świadkowie przebywający w okolicy słyszeli strzały i krzyk kobiety, ale nikt nie widział sprawcy.
Śledztwo prowadzone przez Komendę Wojewódzką Policji w Wałbrzychu obejmowało kilkadziesiąt wątków. Rozpatrywano różne hipotezy: napaść rabunkową, motyw seksualny, porachunki osobiste, związek ze środowiskami neonazistowskimi, a nawet możliwą działalność seryjnego zabójcy znanego jako „Skorpion”. Żaden z tropów nie doprowadził do ujęcia sprawcy. W 2003 roku śledztwo zawieszono, następnie wznowiono je w 2009 roku w ramach „Archiwum X” w Krakowie – ale do dziś bez przełomu. Nadal nie wiadomo, kto dokonał zbrodni ani jaki był jej rzeczywisty motyw.
W miejscu morderstwa znajduje się niewielka tablica pamiątkowa ku czci ofiar. Ciarki przechodzą po plecach.
Post Scriptum
Z Narożnika zostało nam już tylko łagodne zejście i kilkadziesiąt metrów marszu wzdłuż drogi 387, prowadzącej z powrotem na parking na Lisiej Przełęczy. W sumie przeszliśmy 7,4 kilometra – trasę pełną atrakcji, zaskoczeń i zmieniających się krajobrazów. Co chwila coś przykuwało uwagę: to formacja skalna, to widok, to ciekawostka geologiczna albo historia z dreszczykiem. Szlak – choć stosunkowo krótki – okazał się jednym z najciekawszych, jakie przeszedłem w Górach Stołowych.
PS. Skalne Grzyby, czyli czwarty punkt z naszej ambitnej listy na pierwszy dzień majówki, niestety wypadły z planu. Zmęczenie moich towarzyszek dało o sobie znać – a ja, choć trochę zawiedziony, nie mam im tego za złe. Co się nie udało teraz, nadrobimy przy kolejnej okazji. A że do Gór Stołowych wrócę – to więcej niż pewne.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Białe Skały – pętla przez Narożnik i Skały Puchacza
🔹 Ekspozycja: umiarkowana. Większość trasy prowadzi przez bezpieczne, leśne ścieżki i skalne zakamarki bez przepaści. Jednak dwa miejsca mogą budzić niepokój u osób z lękiem wysokości: punkt widokowy na Skałach Puchacza (urwisko bez barierek) oraz okolice Narożnika – zwłaszcza skalna półka z widokiem na Szczeliniec. W obu lokalizacjach występuje otwarta przestrzeń i brak zabezpieczeń.
🔹 Trudności techniczne: niskie (3/10). Trasa jest krótka i dobrze utrzymana. Występuje kilka stromych podejść (np. do Wiszącej Skały czy Podmorskich Kanałów), ale ich długość nie przekracza kilkudziesięciu metrów. W miejscach skalnych mogą pojawić się wilgotne fragmenty, a wejścia na niektóre skały wymagają schylenia się lub pokonania niskich stopni terenowych.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Punkt widokowy przy Narożniku nie posiada żadnych barierek – nie podchodź zbyt blisko krawędzi.
🔹 Podobnie urwisko Skał Puchacza jest otwarte – przy silnym wietrze lub złej pogodzie unikaj przebywania blisko skraju.
🔹 W kilku miejscach szlak wiedzie przez wąskie przejścia lub kładki – mogą być śliskie po deszczu.
🔹 Schody prowadzące do niektórych formacji skalnych (np. Wisząca Skała) są strome i mogą być niewygodne przy zejściu.
To jedna z najciekawszych tras w Górach Stołowych – a przy tym dość łatwa i dostępna. Osoby z lękiem wysokości powinny zachować ostrożność tylko w dwóch punktach widokowych. Cała reszta trasy nie powinna budzić niepokoju – to idealna propozycja dla osób, które chcą się stopniowo oswajać z otwartą przestrzenią i skalnymi krajobrazami.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się na Lisiej Przełęczy (ok. 790 m n.p.m.), przy niewielkim, darmowym leśnym parkingu. W sezonie dostępność miejsc ograniczona – warto przyjechać wcześnie lub zaplanować trasę poza godzinami szczytu. Parking znajduje się bezpośrednio przy żółtym szlaku.
🥾 Trasa – Malownicza pętla o długości ok. 7,4 km i przewyższeniu ok. 270 m. Przebieg: żółtym szlakiem przez Wiszącą Skałę, Podmorskie Kanały i Skalną Furtę do Dylówki, dalej zielonym do Skał Puchacza, a następnie niebieskim przez Skalną Czaszkę, Kopę Śmierci i Narożnik. Powrót do Lisiej Przełęczy wzdłuż drogi 387. Trasa technicznie łatwa, o dużej różnorodności krajobrazowej i przyrodniczej. Ścieżki wygodne, dobrze utrzymane.
🌄 Widoki – Najciekawsze panoramy z Skał Puchacza i Narożnika – na Góry Bystrzyckie, Orlickie, Masyw Śnieżnika i Ziemię Kłodzką. Po drodze wiele charakterystycznych formacji: As Atu, Zielony Król, Skalna Czaszka, a także relikty dawnego torfowiska z kładką widokową. Trasa oferuje nie tylko skalne atrakcje, ale też ciekawe zmiany środowisk: świerkowe monokultury, torfowiska, lasy mieszane i otwarte punkty widokowe.
☕ Schroniska i infrastruktura – Brak schronisk na trasie. Na Lisiej Przełęczy znajduje się tylko parking bez dodatkowej infrastruktury. Na całej pętli brak możliwości uzupełnienia wody lub zakupu posiłków – warto zabrać prowiant i termos. Tablice edukacyjne i opisy formacji skalnych dostępne w kilku punktach.
🧭 Orientacja – Szlak bardzo dobrze oznakowany, w całości pokrywa się z trasami PTTK: żółtym, zielonym i niebieskim. Brak trudności orientacyjnych, pętla możliwa do przejścia bez nawigacji GPS. Warto jednak zwracać uwagę na odejścia do punktów widokowych – niektóre są nieco oddalone od głównego ciągu szlaku.
📝 Na marginesie szlaku – To jedna z najbardziej zróżnicowanych tras w Górach Stołowych – skalne labirynty, geologiczne ciekawostki, panoramiczne widoki i historia z dreszczykiem w tle. Choć niedługa, oferuje pełnowartościową górską przygodę i zaskakującą głębię doświadczenia. Zdecydowanie warto – nawet jeśli Skalne Grzyby muszą poczekać na inną okazję.



















































