Beskid ŚląskiPolska

Barania Góra – Przysłop – Zielony Kopiec z Wisły Czarne 🔁🗼❄️🏡

DYSTANS

23.9 km (pętla)

SUMA PODEJŚĆ

1141 m

PUNKTY GOT

36

CAŁKOWITY CZAS

6:18 h

NAJWYŻSZY SZCZYT

1220 m n.p.m.

GRUPA

1 osoba

POZIOM TRUDNOŚCI

7 / 10

EKSPOZYCJA

3 / 10

OGÓLNA OCENA SZLAKU

5.5 / 10
Jak liczę trudność i ekspozycję?

Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).


Barania Góra to drugi co do wysokości szczyt Beskidu Śląskiego – ustępuje jedynie Skrzycznemu. To właśnie z jej stoków wypływają dwa z trzech potoków źródłowych Wisły. Spacerując niebieskim szlakiem wzdłuż Białej Wisełki, aż trudno uwierzyć, że ten spokojny potok daje początek największej polskiej rzece. Od dłuższego czasu chodziła mi po głowie Barania – i w końcu się udało! Miałem zapisanych kilka wariantów podejścia, ale ostatecznie wybrałem pętlę z parkingu Wisła-Czarne.

Złemu turyście ścięgno Achillesa

Swój marsz rozpocząłem z ostatniego płatnego parkingu w Wiśle-Czarnem, gdzie sympatyczny pan parkingowy wyjaśnił, jak kupić bilet (10 zł) w automacie tuż obok. Mróz szczypał policzki, a jednocześnie słońce przyjemnie je ogrzewało – dzień zapowiadał się idealnie. Punkt 8:30 ruszyłem pustym niebieskim szlakiem w stronę Kaskad Rodła. Pierwsze trzy kilometry to dość monotonny spacer asfaltem wzdłuż Białej Wisełki, aż do momentu, gdy szlak odbija od głównej drogi i wchodzi do lasu. Stamtąd prowadzi przez kolejne 4 km w górę, o średnim nachyleniu około 12%, aż na szczyt Baraniej.

Największym wyzwaniem całej wyprawy okazały się: dające się we znaki zapalenie Achillesa, droga powrotna przez Szczyrk (odcinek 10-ciu kilometrów w 30 minut samochodem…) oraz lodowe potoki rozlane na szlaku – szczególnie w okolicy Kaskad Rodła. Choć miałem raczki, uznałem, że mogą nie wystarczyć na twardych lodowych jęzorach – czasem kilku-, czasem kilkunastometrowych – więc trasę pokonywałem bocznymi obejściami. Trzeba było mocno uważać, bo powyżej 1000 m n.p.m., w wąskich i stromszych miejscach, nawet niewielkie lodowe barykady były potencjalnie bardzo niebezpieczne – upadek mógł zakończyć się niekontrolowanym zsunięciem w dół.

Poza tym szlak był bardzo przyjemny i nie specjalnie dał mi w kość – choć zegarek pokazał ponad 4500 kcal. Ruch był znikomy dzięki wczesnej porze. Na Baranią dotarłem w niecałe dwie godziny (gdyby nie lodowe przeszkody – byłoby znacznie szybciej). Choć niebo było czyste, Tatry majaczyły na horyzoncie ledwo widoczne z wieży widokowej.

Wszystko dla dobrego żurku

Mróz nie odpuszczał, a lodowaty wiatr na 15-metrowej, żółtej wieży widokowej wzmógł we mnie chęć na coś ciepłego. Dopisałem więc do trasy dodatkowe 5,6 km i 261 m przewyższenia – w dół i z powrotem w górę – żeby zjeść bardzo dobry żurek w schronisku PTTK na Przysłopie (dostępna pieczątka dla kolekcjonerów). Niestety, i tutaj czerwono-niebiesko-zielony szlak z Wierchu Równiańskiego był jednym wielkim lodowiskiem – trzeba było ratować się przetartym offroadem. Przeszkody spowalniały marsz i wymagały dodatkowego wysiłku. Ale pogoda wciąż dopisywała – słoneczko grzało, więc nie było na co narzekać.

Dla pętli wszystko

Po powrocie na Baranią Górę ruszyłem w dół czerwono-zielonym szlakiem. Po dwóch kilometrach dotarłem na kolejny szczyt – Magurkę Wiślańską. Ma ona dwie tabliczki: jedną przy rozejściu szlaków, a drugą, w faktycznym punkcie szczytowym, nieco dalej przy zielonym szlaku. Kontynuując zejście zielonym, lekko w dół na północny zachód, dotarłem do mało wyraźnego, ale oznakowanego szczytu Gawlasi.

Z tego miejsca najłatwiej byłoby wrócić żółtym szlakiem, domykającym pętlę. Ale kiedy tuż nad tobą jest kolejny szczyt z Korony Beskidu Śląskiego, to żal nie nadłożyć pół kilometra i 80 m przewyższenia. Tak dotarłem na nieoznakowany szczyt Zielonego Kopca, skąd roztaczała się piękna panorama – w sam raz na termosową herbatę. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie skręcić: przy drogowskazie szlaku zielonego należy zejść ze szlaku i podejść jeszcze 50 metrów wyżej. Zejście z Zielonego Kopca do żółtego szlaku ma około 700 metrów, jest umiarkowanie strome i nie powinno sprawić trudności.

Mozolny powrót

Żółty szlak prowadzi szeroką drogą przeciwpożarową, bardzo łagodnie opadając w stronę Cieńkowa. To blisko 5 km marszu – odcinek monotonny i dość czasochłonny. Po drodze minąłem Cieńków Wyszni i Cieńków Postrzedni (nawet nie wiem kiedy), aż dotarłem do rozległej polany nad Cieńkowem. Stąd rozpościerał się widok na zamarzniętą taflę Jeziora Czerniańskiego, błyszczącą w słońcu.

Próbowałem jeszcze skrócić nieco końcówkę trasy, szukając alternatywnej ścieżki, ale ostatecznie musiałem kluczyć pomiędzy zabudowaniami Cieńkowa, aby zejść do Białej Wisełki i stamtąd już pół kilometra chodnikiem wrócić na parking – który przed piętnastą pękał w szwach.

Tym samym, w jednej wycieczce odwiedziłem aż pięć kolejnych szczytów Korony Beskidu Śląskiego. Zostało jeszcze piętnaście… Choć szlak nie był dla mnie specjalnie trudny, mój algorytm obliczył jego trudność na 7/10 i niech tak zostanie – blisko 24 km i 36 punktów GOT może być jednak pewnym wyzwaniem kondycyjnym.

⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości

🥾 Barania Góra z Wisły-Czarnego
🔹 Ekspozycja: znikoma (3/10). W zasadzie brak realnej ekspozycji na trasie, jednak opcjonalne wejście na wieżę widokową i dostępna wychodnia skalna pod szczytem mogą wywołać chwilowy dyskomfort.
🔹 Trudności techniczne: duże (7/10). Długość trasy (24 km), suma podejść (ok. 1100 m), warunki zimowe i lodowe pułapki (szczególnie wokół Kaskad Rodła i schroniska na Przysłopie) wymagają bardzo dobrej kondycji i ostrożności. Raczki obowiązkowe zimą.

⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Zimą szlak wokół Kaskad Rodła oraz podejście do schroniska może być bardzo oblodzony – raczki to absolutne minimum.
🔹 Należy uważać na lodowe potoki oraz boczne obejścia – możliwe ryzyko zsunięcia.
🔹 Trasa długa i wymagająca – odpowiednie przygotowanie kondycyjne zalecane.
🔹 Silny wiatr potęguje odczucie ekspozycji na wieży widokowej.

Choć trasa nie ma realnej ekspozycji w klasycznym sensie, to wieża i skały mogą dać znać o sobie osobom wrażliwym. Dla mnie to była bardzo intensywna, zimowa wyprawa – pięć szczytów i dużo lodowej strategii. Barania odhaczona!
Nagrana trasa: Barania Góra i Przysłop z Wisła Czarne (pętla) | mapa-turystyczna.pl

Zdjęcia ze szlaku

Podsumowanie

📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się na końcu asfaltowej drogi w Wiśle-Czarnem, przy płatnym parkingu (10 zł, automat). To najbliższy możliwy punkt dojścia do doliny Białej Wisełki. Parking popularny i zapełnia się w weekendy – warto być wcześnie.

🥾 Trasa – Rozszerzona pętla o długości ok. 24 km i przewyższeniu 1100+ m. Podejście niebieskim szlakiem wzdłuż Białej Wisełki przez Kaskady Rodła na Baranią Górę (1220 m), zejście przez Przysłop, Magurkę Wiślańską, Gawlasi i Zielony Kopiec, powrót żółtym szlakiem przez Cieńków. Szlak długi i wymagający kondycyjnie. Zimą może zawierać oblodzone odcinki, wymagające szczególnej ostrożności.

🌄 Widoki – Z wieży widokowej na Baraniej Górze panorama na Tatry, Beskid Śląski i Żywiecki. Urokliwe widoki również z Zielonego Kopca i z polany nad Cieńkowem – Jezioro Czerniańskie prezentuje się imponująco, zwłaszcza zimą.

Schroniska i infrastruktura – Na trasie znajduje się schronisko PTTK na Przysłopie pod Baranią Górą – dostępne ciepłe posiłki, pieczątka, toaleta. Szlak nieprzygotowany zimą – w wielu miejscach oblodzenia (szczególnie okolice Kaskad Rodła i Wierchu Równiańskiego), warto mieć raczki i kijki. Na trasie brak możliwości zaopatrzenia poza schroniskiem.

🧭 Orientacja – Szlaki oznaczone dobrze, ale zimą niektóre odcinki bywają trudne do zlokalizowania (np. Zielony Kopiec, boczne obejścia oblodzonych fragmentów). Zalecana nawigacja GPS lub aplikacja turystyczna. Trasa możliwa do skrócenia, ale wersja z pełną pętlą oferuje najwięcej walorów widokowych i turystycznych.

📝 Na marginesie szlaku – Długa, kondycyjnie wymagająca trasa z pięknymi widokami i dobrze zasłużonym żurkiem po drodze. Zimą wymaga doświadczenia i wyposażenia – lód, mróz i wiatr potrafią zaskoczyć. Ale jeśli dobrze trafisz z pogodą, to Barania Góra i jej sąsiedztwo odwdzięczą się górską satysfakcją. Dla zdobywców Korony Beskidu Śląskiego – trasa obowiązkowa.

Bardzo subiektywna ocena trasy

Poziom trudności: 6/10

5.5/10

Pamiętajcie, że to moja subiektywna ocena trasy. Może się różnić w zależności od pogody, widoczności w danym dniu, a nawet ruchu na szlaku czy mojego samopoczucia.

  • Rated 5 out of 10
    5
  • Rated 6 out of 10
    6

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *