DYSTANS
8.6 km (pętla)SUMA PODEJŚĆ
310 mPUNKTY GOT
11CAŁKOWITY CZAS
2:27 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1015 m n.p.m.GRUPA
3 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
3 / 10EKSPOZYCJA
1 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
2 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
W 2024 roku zapoczątkowałem tradycję górskiego rajdu podczas majówki. Mieliśmy bazę w Jagniątkowie (Jelenia Góra) i przez cztery dni zdobywaliśmy pobliskie szczyty należące do Korony Gór Polski – i nie tylko. W 2025 roku nie mogło być inaczej. Już na kilka miesięcy wcześniej przygotowałem szczegółowy plan zwiedzania Ziemi Kłodzkiej. Na liście nie zabrakło Zamku Książ, Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju, Torfowiska pod Zieleńcem czy Zdroju Wojciech w Lądku-Zdroju. Najważniejsze były jednak góry – i osiem szczytów z Korony Gór Polski. Drugiego dnia na pierwszy ogień poszła Wielka Sowa.
Witaj maj, pierwszy maj!
Po intensywnym pierwszym dniu majówki 2025 nie mieliśmy wiele czasu na leniwe poranki – z samego rana ruszyliśmy z naszej bazy w Polanicy-Zdroju w kierunku Przełęczy Walimskiej. To stamtąd planowaliśmy pętlę na najwyższy szczyt Gór Sowich – Wielką Sowę. Choć najkrótsza droga prowadziła szlakiem niebieskim, wybrałem okrężny wariant: czarny do Jeleniej Polany, a potem żółty przez Małą Sowę. Jak zawsze – jeśli tylko mogę zrobić pętlę, robię pętlę.
Na parking dotarliśmy tuż przed dziesiątą, a miejsca były już mocno ograniczone. Nic dziwnego – 1 maja i bajeczna pogoda działały jak magnes. Na nasze nieszczęście tego dnia odbywało się też Otwarcie Sezonu Turystycznego na Wielkiej Sowie, więc na szlakach panował tłok. Na szczęście czarny szlak nie cieszył się taką popularnością – do Jeleniej Polany szliśmy praktycznie sami. Ten niespełna trzykilometrowy odcinek to rozgrzewkowa bułka z masłem: trochę w dół, trochę w górę, średnie nachylenie około 3%.
Sowa Mała i Wielka, a może na odwrót
Na Jeleniej Polanie odbiliśmy na żółty szlak, który od razu przypomniał, że zdobywanie szczytów nie dzieje się samo. Czekał nas kilometrowy odcinek na Małą Sowę o średnim nachyleniu 17%, miejscami sięgającym 28%. To właśnie ten fragment okazał się najbardziej wymagający na całej trasie. Tabliczka szczytowa Małej Sowy znajduje się poza szlakiem – trzeba zrobić kilka kroków na północ w stronę świerka, by ją znaleźć i uwiecznić zdobycie. To drugi co do wysokości szczyt Gór Sowich – 972 m n.p.m. – i również zaliczany do ich korony.
Ucieczka ze szczytu
Im bliżej byliśmy Wielkiej Sowy, tym gęściej robiło się na szlaku – zwłaszcza od Rozdroża Między Sowami. Żółty szlak, zwany Cesarską Drogą, to historyczny odcinek przygotowany w 1899 roku z okazji wizyty cesarza Wilhelma II, który odbywał wtedy podróż inspekcyjną po Śląsku. Drogę utwardzono i poszerzono, by mógł przejechać powozem. Choć nie wiadomo, czy faktycznie dotarł na sam szczyt, nazwa pozostała w tradycji i przewodnikach 🤦♂️
Podejście z Małej Sowy na Wielką Sową to właściwie spacer – ale tego dnia, przy takim natężeniu turystów, był to raczej slalom. Gwar, dzieci, psy, wózki, tłok – nie tego szukam w górach. Na samym szczycie tłum był tak gęsty, że ledwie mogliśmy zobaczyć wieżę widokową.
Ta masywna konstrukcja z początku XX wieku powstała jako pomnik ku czci Wilhelma I. Miała dominować nad krajobrazem, stąd jej surowy, neoromański styl przypominający średniowieczne donżony. W PRL-u wieża była zaniedbana, ale w 2006 roku przeszła gruntowny remont. Niestety tego dnia ledwo można było się do niej zbliżyć. Muzyka, dym z grilla i tłum skutecznie nas wykurzyły – uciekliśmy ze szczytu w mgnieniu oka.
Odwrót
Po niecałych dwóch godzinach od rozpoczęcia wędrówki ruszyliśmy z powrotem – najpierw na Rozdroże Między Sowami, a potem niebieskim szlakiem w dół w stronę Przełęczy Walimskiej. Zejście było w miarę jednostajne, średnie nachylenie wynosiło 9%, z wyjątkiem jednego 200-metrowego odcinka o stromiźnie sięgającej 42%. W tym miejscu co chwilę mijaliśmy grupy odpoczywające w połowie zejścia i pytające z nadzieją: „Daleko jeszcze?”
Na koniec został jeszcze niepozorny Wroniec – 835 m n.p.m. – ze skromną tabliczką szczytową i niespodziewanym widokiem na Śnieżkę. To był przyjemny akcent na koniec wycieczki, którą – szczerze mówiąc – potraktowaliśmy raczej jako punkt do odhaczenia niż jako pełnoprawną przyjemność. Okoliczności tego dnia nie sprzyjały spokojnemu kontemplowaniu gór.
Całość zajęła nam około dwóch i pół godziny sprawnego marszu. Gdyby nie tłum, pewnie zatrzymalibyśmy się na dłużej i weszli na wieżę. Ale może to dobrze – zostaje powód, by wrócić.
PS. Parking po powrocie był zapchany do granic możliwości.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Wielka Sowa z Przełęczy Walimskiej (pętla przez Małą Sowę)
🔹 Ekspozycja: brak. Trasa prowadzi przez lasy, szerokimi i bezpiecznymi szlakami. Nie ma tu przepaści, odsłoniętych krawędzi ani punktów, które mogłyby wywoływać lęk wysokości. Jedynym elementem wymagającym może być wieża widokowa na szczycie – ma kilka pięter, a wejście po spiralnych schodach może być niekomfortowe, ale nie była odwiedzona podczas tej wycieczki.
🔹 Trudności techniczne: niskie (3/10). Większość trasy jest łagodna, ale podejście na Małą Sowę (średnie nachylenie 17%, miejscami do 28%) może wymagać chwili przerwy. Zejście niebieskim szlakiem zawiera jeden stromy odcinek (do 42%), jednak jest krótki i szeroki – nie sprawia trudności technicznych, ale może zmusić do zachowania ostrożności.
Trasa bardzo bezpieczna pod względem ekspozycji – idealna nawet dla osób z silną akrofobią. Jeśli zdecydujesz się wejść na wieżę, warto wcześniej ocenić własny komfort – wejście może wiązać się z niewielkim stresem wysokościowym.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się na Przełęczy Walimskiej (ok. 750 m n.p.m.), przy niewielkim leśnym parkingu bez opłat. W słoneczne dni i długie weekendy miejsca szybko się zapełniają – warto przyjechać wcześniej. Parking znajduje się bezpośrednio przy wejściu na czarny szlak.
🥾 Trasa – Krótka pętla o długości ok. 8,5 km i przewyższeniu ok. 300 m. Wejście czarnym szlakiem do Jeleniej Polany, dalej żółtym przez Małą Sowę (972 m) i Wielką Sowę (1015 m), zejście niebieskim szlakiem z powrotem na przełęcz. Najtrudniejszy fragment: podejście z Jeleniej Polany na Małą Sowę (1 km o nachyleniu 17–28%). Zejście miejscami strome (krótki odcinek 42%), ale technicznie łatwe.
🌄 Widoki – Najlepsze punkty widokowe na szczycie Wielkiej Sowy – panorama Gór Sowich, Bardzkich, Kamiennych, a przy dobrej widoczności także Karkonosze z wyraźnie widoczną Śnieżką. Dodatkowy widokowy akcent z okolic Wrońca (835 m), skąd również widać Śnieżkę. Na trasie lasy, polany i historyczne fragmenty dawnej Cesarskiej Drogi.
☕ Schroniska i infrastruktura – Na szczycie Wielkiej Sowy znajduje się murowana wieża widokowa z możliwością wejścia (bilet wstępu), sezonowo działa punkt gastronomiczny. Brak schronisk na trasie. Na przełęczy nie ma infrastruktury turystycznej. Szlaki dobrze utrzymane i czytelnie oznakowane.
🧭 Orientacja – Szlaki bardzo dobrze oznaczone. Cała pętla przebiega po popularnych trasach. Uwaga na duży ruch turystyczny w okolicach szczytu i na żółtym szlaku – szczególnie w dni wolne i podczas imprez takich jak Otwarcie Sezonu Turystycznego.
📝 Na marginesie szlaku – Wielka Sowa to klasyk – łatwo dostępna, widokowa, ale… często zatłoczona. Tym razem wycieczka była raczej „do odhaczenia” niż dla przyjemności, ale sam szlak – zwłaszcza w wariancie przez Małą Sowę i Wroniec – ma potencjał na dużo bardziej kameralne przejście. Warto wrócić, gdy minie gwar i wreszcie wejść na wieżę.




















