DYSTANS
11.8 kmSUMA PODEJŚĆ
532 mPUNKTY GOT
17CAŁKOWITY CZAS
2:33 hNAJWYŻSZY SZCZYT
904 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
3 / 10EKSPOZYCJA
1 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
2 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
DYSTANS
11.8 kmSUMA PODEJŚĆ
532 mPUNKTY GOT
17CAŁKOWITY CZAS
2:33 hNAJWYŻSZY SZCZYT
904 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
3 / 10EKSPOZYCJA
1 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
2 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Nakręcony projektem Korony Gór Polski szukałem każdej okazji, żeby czmychnąć w góry i dołożyć kolejny szczyt do kolekcji. To naprawdę działa jak magnes. Niewątpliwą zaletą wszelkich inicjatyw „pieczątkowych” jest skuteczna mobilizacja – człowiek nagle odkrywa, że jednak może oderwać się od kanapy. Z drugiej strony, nie da się ukryć, że czasem kończy się to po prostu „zaliczaniem” szczytów, których cała sława sprowadza się do tego, że są najwyższe w danym paśmie.
Tak właśnie poznałem Lubomira – pierwszy szczyt na mojej prywatnej liście „szczytów bez szczytowania”.
Nie dałbym synowi na imię Lubomir
Drugi dzień Świąt Wielkanocnych nie rozpieszczał pogodą, ale perspektywa pustych szlaków wygrała z marudzeniem. Chwilę po 7 rano wystartowałem z pustego parkingu pod Parylówką i… 35 minut później wbijałem pieczątkę na szczycie Lubomira. Zaskoczyło mnie to, bo ten nieco ponad 2-kilometrowy odcinek zazwyczaj zajmuje turystom około godziny. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że chyba chodzę po tych górach trochę szybciej, niż sądziłem.
Choć – uczciwie mówiąc – w przypadku tej konkretnej trasy nie ma w tym nic heroicznego. Szlak jest po prostu… nudny. Widoków jak na lekarstwo. Do tego warunki tego dnia były specyficzne: pył znad Sahary rozmywał światło i skutecznie blokował promienie słoneczne. Powietrze było mleczne i nijakie. W zasadzie cała trasa sprowadziła się do szybkiego przejścia z punktu A do punktu B.
Szczyt Lubomira jest zalesiony. Stoi na nim Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza – do środka nie wchodziłem, ale z zewnątrz… no cóż. Architektonicznie przypomina coś pomiędzy bunkrem a podmiejską kostką z czasów PRL-u. Trudno o gorszy sposób na zaznaczenie wierzchołka.
Mała pętelka
35-minutowa wycieczka w celu zdobycia pieczątki to jednak byłby wstyd, więc ruszyłem dalej. Czerwonym szlakiem przez Łysinę dotarłem do Schroniska PTTK na Kudłaczach. Po drodze, tuż za Lubomirem, mijamy dwie ławeczki w jedynym (chyba) punkcie widokowym na całej trasie. Miejsce przyjemne – idealne na łyk herbaty i krótką pauzę.
Odcinek z Lubomira do schroniska to spokojny, lekko opadający leśny trakt. Trochę jak spacer po parku – nogi niosą same.
W drogę powrotną ruszyłem po przerwie w schronisku, ale żeby nie iść po własnych śladach, wybrałem czarny szlak. Przez pierwszą połowę prowadzi on płasko jak stół – mniej uczęszczana, węższa ścieżka. Drugi kilometr robi się nieco bardziej wymagający (średnie nachylenie ok. 18%), ale nie stanowi to żadnego wyzwania dla kogoś, kto już trochę po górach chodzi.
Dla tych, którzy wolą równe podejścia, czerwony szlak będzie wygodniejszy – 160 metrów przewyższenia rozłożone równomiernie na 2 kilometry. Czarnym robi się to w drugiej połowie dystansu.
Szczyt bez szczytowania
Lubomir nie zapadł mi szczególnie w pamięć. Ani jako szczyt, ani jako trasa, ani jako miejsce z widokiem. W zasadzie jedyny sensowny punkt widokowy znajduje się przy drodze asfaltowej nad Parylówką – i to tyle.
Z całej tej wycieczki najwięcej zapamiętałem z… powrotu. Po dotarciu do samochodu okazało się, że zapomniałem zabrać ze sobą specjalnego breloka, bez którego nie da się uruchomić auta. Kluczyk był, ale elektronika mówiła „nie”. Czekałem więc na odsiecz, leżąc na pobliskiej łące i licząc barany. Tego dnia baranem numerem jeden byłem zdecydowanie ja.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Odcinek: Przełęcz Jaworzyce – Lubomir (czerwony szlak)
🔹 Charakterystyka: Trasa rozpoczyna się na Przełęczy Jaworzyce i prowadzi czerwonym szlakiem przez las oraz polany. Szlak jest dobrze oznakowany i popularny wśród turystów.
🔹 Ekspozycja: Brak. Cała trasa przebiega w terenie osłoniętym, bez ekspozycji.
🔹 Trudności techniczne: Niskie. Szlak jest dobrze utrzymany, jednak podejście jest długie i miejscami strome, co może być wymagające kondycyjnie.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Zimą trasa może być oblodzona – zalecane raczki lub rakiety śnieżne.
🔹 Pogoda na Lubomirze jest zmienna – warto być przygotowanym na nagłe zmiany warunków atmosferycznych.
🔹 Szlak jest popularny – w sezonie może być tłoczno, co może wpływać na komfort wędrówki.
Dla osoby z akrofobią szlak na Lubomir z Przełęczy Jaworzyce jest w całości komfortowy. Trasa przebiega w terenie osłoniętym, bez ekspozycji. Dla mnie, osoby z akrofobią, trasa nie była specjalnie wymagająca kondycyjnie i nie sprawiała problemów związanych z lękiem wysokości.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
🚗 Start – Parking pod Parylówką, tuż przy leśnej drodze. Darmowy, mały, ale wczesnym rankiem czy poza sezonem raczej bez problemu znajdziesz miejsce.
🥾 Szlak – Najkrótszy wariant prowadzi czerwonym szlakiem prosto na szczyt Lubomira (ok. 2,1 km). To klasyczne beskidzkie podejście – szeroka, leśna droga, miejscami z średnim nachyleniem.
⏱ Czas przejścia – Wejście na szczyt: 35–60 minut, zależnie od tempa i warunków. Cała wycieczka (np. przez Kudłacze i powrót czarnym): 2,5–3,5 h.
📈 Trudność – Niska. Początek łagodny, końcówka umiarkowana. Można się lekko zmęczyć, ale bez przesady. Czarny szlak w wariancie powrotnym jest nieco bardziej stromy (~18%), ale krótki.
🌲 Charakter trasy – W całości prowadzi przez las. Widoków niewiele (lub wcale), z wyjątkiem jednego przystanku z ławkami za szczytem. Dla jednych: przyjemny spacer bez tłumów. Dla innych: trasa dość monotonna.
🔭 Szczyt – Zalesiony, bez panoramy. Znajduje się tu Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza – obiekt o ciekawej historii, choć z zewnątrz trudno się nim zachwycić. Pieczątka KGP dostępna przy tabliczce szczytowej.
☕ Schronisko – Jeśli chcesz przedłużyć trasę, warto zejść do Schroniska PTTK na Kudłaczach. Niewielkie, klimatyczne, dobre na krótki postój. W drodze powrotnej można zatoczyć małą pętlę czarnym szlakiem.
📶 Zasięg i infrastruktura – Sygnał sieci komórkowej dostępny. Brak źródeł wody po drodze. Zabierz termos i coś do przegryzienia.
🚶 Dla kogo – Dla osób zbierających Koronę Gór Polski, dla rodzin, dla tych, którzy chcą lekko się przewietrzyć, ale bez większego wysiłku. To również dobra opcja na pierwszy „sprawdzeniowy” wypad w sezonie.
🎯 Na koniec – Lubomir to przykład szczytu, który spełnia warunki formalne, ale niekoniecznie emocjonalne. Dla jednych – fajny, leśny spacer. Dla innych – jeden z tych, które zdobywa się raz, a potem zapomina. Ale hej, każdy projekt ma swoich cichych bohaterów.











