DYSTANS
13.9 km (pętla)SUMA PODEJŚĆ
874 mPUNKTY GOT
23CAŁKOWITY CZAS
3:55 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1725 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
6 / 10EKSPOZYCJA
4 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
10 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
O Babiej Górze nasłuchałem się legend. Że kapryśna. Że zawsze w chmurach. Że potrafi grzmotnąć. Że zmienna jak… no wiadomo. Że jak wieje, to jak w Kielcach. Że daje w kość. Słowem – Beskidzka Diva z charakterem. Nigdy wcześniej nie dane mi było stanąć na jej szczycie, więc pewnego wrześniowego dnia postanowiłem sam sprawdzić, co jest prawdą, a co tylko mitem.
Żeby nie było – to nie był przypadkowy dzień. Starannie wyczekany, wyliczony pogodowo, ustawiony pod siebie. Zero niespodzianek w stylu: zamieć, mgła, śnieg w sierpniu. Chciałem się wdrapać na Diablaka na własnych warunkach – i tak też zrobiłem. No, prawie.
Prawie odczarowana
Na pierwszy raz wybrałem opcję „bezpieczną”, czyli klasykę z Przełęczy Krowiarki, z zejściem przez schronisko Markowe Szczawiny. Na szlaku zameldowałem się przed 9:00. Parking? Już wtedy ledwo żył. Udało się wcisnąć samochód, ale bez cudu byłoby ciężko. Na trasie – klasyka polskich gór: trzy szkolne wycieczki, białe adidasy, dżinsy, krzyki i dzieciaki pędzone w górę jak na obowiązkowy WF. Przyznaję – to one zmobilizowały mnie do podkręcenia tempa.
Pierwsze 1,5 km to nie są żarty. Kamienne schody, średnie nachylenie ok. 23% – nogi i płuca pracują jak trzeba. Ale jeśli dotrzecie do Sokolicy (1367 m n.p.m.), to możecie złapać oddech – i pierwszy raz spojrzeć na wznoszące się stoki Babiej Góry. Potem jeszcze kawałek na Kępę (1521 m), kolejne 20%, ale dalej już tylko łagodne 10% na ostatnim podejściu. Za Kępą panorama Tatr zaczyna działać lepiej niż kofeina – trudno się nie zachwycić.
Tego dnia pogoda zagrała ze mną w jednej drużynie. Słońce, klarowne powietrze, idealna temperatura. Było wszystko, poza… spokojem na szczycie. Diablak, jak to „ona”, przywalił wiatrem – solidne 40 km/h, a może i więcej. Im wyżej, tym mocniej. Postawiłem warunki, ale ona i tak pokazała pazur. Dłużej niż parę minut na szczycie? Zapomnij. Nogi się rozstawiało jak statyw, a i tak człowieka przestawiało.
Rozwlekłe domknięcie pętli
Zejście przez Przełęcz Brona do schroniska PTTK Markowe Szczawiny to klasyczny sposób na domknięcie tej trasy – i dobrze, że właśnie tak to zaplanowałem. Krótki postój w schronisku, łyk czegoś ciepłego, kilka głębszych oddechów i w drogę.
Tyle że droga jeszcze nie chciała się skończyć. Ponad sześć kilometrów Górnym Płajem (szlak niebieski) to niby spacer, niby „na zrelaksowanie mięśni” – ale w rzeczywistości to trochę marsz przez las z myślą „gdzie ten parking?!”. Niezbyt wymagające technicznie, ale pod koniec – każdy zakręt wydaje się już ostatnim.
Ale kiedy w końcu stanąłem przy aucie, zmęczony, przewiany, z lekkim pyłem na twarzy i bananem na ustach – wiedziałem jedno. Babia Góra nie zawiodła. Wciągnęła mnie tym swoim bezkompromisowym charakterem, surowym krajobrazem, rozległym widokiem i nutą nieprzewidywalności. To nie była tylko „udana wycieczka” – to był pierwszy prawdziwy rozdział mojej relacji z Królową Beskidów. I wracałem do niej jeszcze nie raz. Bo jak się raz zobaczy Tatry z jej grzbietu – to się już nie da zapomnieć.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Odcinek: Przełęcz Krowiarki – Babia Góra (czerwony szlak)
🔹 Charakterystyka: Trasa rozpoczyna się stromym podejściem kamiennymi stopniami przez las, prowadząc przez punkty widokowe takie jak Sokolica i Kępa. Po wyjściu z lasu szlak wiedzie przez kosodrzewinę i rumowiska skalne aż na szczyt Diablak (1725 m n.p.m.).
🔹 Ekspozycja: Umiarkowana. W partiach szczytowych szlak przebiega otwartym terenem z widokami na okoliczne pasma górskie. Brak jest jednak stromych przepaści bez zabezpieczeń.
🔹 Trudności techniczne: Średnie. Podejście jest strome i wymaga dobrej kondycji. Szlak jest dobrze oznakowany i nie posiada sztucznych ułatwień.
🥾 Odcinek: Babia Góra – Przełęcz Brona – Schronisko Markowe Szczawiny – Przełęcz Krowiarki (czerwony i niebieski szlak)
🔹 Charakterystyka: Zejście z Diablaka prowadzi przez skalisty odcinek w kierunku Przełęczy Brona, następnie przez las i polany do schroniska i dalej na Przełęcz Krowiarki.
🔹 Ekspozycja: Umiarkowana na odcinku szczytowym. Zejście z Babiej Góry ma kilka bardziej otwartych miejsc, jednak bez bezpośrednich przepaści.
🔹 Trudności techniczne: Średnie. Zejście może być uciążliwe, szczególnie przy mokrych warunkach – występują luźne kamienie i fragmenty o większym nachyleniu.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Osoby z akrofobią powinny zachować ostrożność na odcinku szczytowym – otwarta przestrzeń i widoczna ekspozycja mogą wywoływać niepokój.
🔹 Pogoda na Babiej Górze zmienia się gwałtownie – silny wiatr, mgła i deszcz są częste. Unikaj wyjścia przy niepewnych prognozach.
🔹 Strome podejście od początku i długie zejście mogą być wyzwaniem kondycyjnym – zaplanuj przerwy i odpowiedni czas przejścia.
🔹 Dobre buty trekkingowe są niezbędne – trasa bywa śliska i kamienista.
🔀 Alternatywne (łatwiejsze) opcje
🔹 Powrót tą samą drogą (Przełęcz Krowiarki – Diablak – Przełęcz Krowiarki): Unikasz zejścia przez Przełęcz Brona i niebieski szlak. Choć wymaga ponownego podejścia, szlak ten jest znany i przewidywalny.
🔹 Wycieczka tylko do Sokolicy: Krótszy wariant z widokami – podejście nieco strome, ale w całości przez las, bez ekspozycji i otwartych przestrzeni. Idealne jako pierwszy test przed pełnym podejściem na Diablak.
Babia Góra to wymagająca trasa pod względem kondycyjnym, ale nie stanowi dużego zagrożenia dla osób z akrofobią. Choć odcinek szczytowy i zejście w kierunku Przełęczy Brona prowadzą przez otwarty teren i mogą dawać poczucie dużej przestrzeni, to realna ekspozycja jest niewielka. Mimo silnego wiatru i szerokich widoków nie odczuwałem typowego lęku wysokości – trasa była do przejścia bez stresu związanego z wysokością.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
🚗 Start – Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.). Parking spory, ale w pogodny weekend warto być wcześnie – po 9:00 może być po miejscach.
🥾 Szlak – Podejście czerwonym (Główny Szlak Beskidzki), powrót przez Przełęcz Brona, schronisko Markowe Szczawiny i dalej niebieskim Górnym Płajem – pętla idealna na pierwszy raz.
⏱ Czas przejścia – Około 5,5–6 godzin z przerwami. Samo podejście: ~2,5 godz. Powrót przez Markowe i Płaj: ~3 godz. W sam raz na solidną wycieczkę.
📈 Nachylenie – Pierwsze 1,5 km to fest podejście – średnio 23%, sporo kamiennych stopni. Potem wypłaszczenia, aż do szczytu nachylenie maleje (~10%).
🌄 Widoki – Na Kępie zaczyna się magia – panorama Tatr, morze zieleni, czasem nawet Mała Fatra. Ze szczytu – przy dobrej widoczności – widok to bajka.
🌬 Pogoda – Babia potrafi zaskoczyć. Nawet przy słonecznej aurze spodziewaj się solidnego wiatru (nawet 40+ km/h). Ubranie na cebulkę = obowiązek.
🗻 Szczyt – 1725 m n.p.m. – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Wietrznie, surowo, epicko. Ale na dłuższy postój nie licz, bo może Cię tam zwyczajnie zwiać.
🏡 Schronisko – Markowe Szczawiny. Dobry punkt na odpoczynek, zjeść coś i chwilę odsapnąć przed zejściem. Zawsze ktoś tam będzie – samotności brak.
🚶 Powrót – Niebieski Górny Płaj – spokojny, długi, leśny odcinek. Technicznie prosty, ale pod koniec człowiek zaczyna zerkać na zegarek. Dobrze mieć przekąskę i cierpliwość.
👥 Ruch na szlaku – Spory. Grupy szkolne, turyści, biegacze, czasem tłum. Start rano = mniej frustracji.
📝 Na marginesie szlaku – Jeśli to Twoje pierwsze spotkanie z Babią – lepiej nie da się zacząć. Widoki, emocje, wysiłek i szczypta charakteru tej góry. Szlak, który uczy szacunku do Gór.















