DYSTANS
16.9 km (pętla)SUMA PODEJŚĆ
1178 mPUNKTY GOT
29CAŁKOWITY CZAS
5:42 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1987 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
7 / 10EKSPOZYCJA
4 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
9 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Choć Kasprowy Wierch po raz pierwszy zdobyłem na własnych nogach we wrześniu ubiegłego roku, idąc granią od Giewontu, tym razem chciałem, by to właśnie on był głównym celem. Zaplanowałem klasyczną pętlę: wejście zielonym szlakiem z Kuźnic przez Myślenickie Turnie i powrót przez Murowaniec niebieskim szlakiem przez Skupniów Upłaz. Klasyka – ale mój pierwszy raz właśnie tą drogą.
Rozgrzewka
Czekałem na okno pogodowe – jak zwykle. Gdy tylko się pojawiło, ruszyłem bladym świtem do Zakopanego. Nie pamiętam, by kiedykolwiek zakopianka była tak pusta. Dotarłem na ostatni parking przy Karłowicza – zaspany pracownik właśnie go otwierał. Zostałem ustawiony jako pierwszy i już o 6:10 ruszyłem w stronę Kuźnic.
Pierwsze 1,5 kilometra – klasyczne stukanie o chodnik. Dla mnie to idealna rozgrzewka: można rozbujać tempo i wejść w swoją strefę tętna. Jednocześnie to ostatnia okazja, by wyprzedzić ewentualnych maruderów – choć dziś było ich zaledwie kilku.
Właściwa trasa rozpoczynała się przy dolnej stacji kolei linowej w Kuźnicach. Zielony szlak prowadził stąd przez 3,3 km na Myślenickie Turnie. Średnie nachylenie to 10%, więc tempo nie musiało być forsowne. Trasa przez las Doliny Bystrej, a później Kasprowej, mijała spokojnie. Połowa wejścia była za mną. Na szlaku wyprzedziłem może cztery osoby. Pojawił się pierwszy widok na Giewont – i pierwszy uśmiech zachwytu.
Pot
Pogoda dopisała – było sucho i słonecznie. Założyłem więc lekkie buty trailowe, które niosły mnie sprawnie przez pierwszą część trasy. Ale od Myślenickich Turni musiałem już im pomagać – szlak zaczynał się dwukrotnie mocniej nachylać. Ze średnich 10% robiło się 20%, a im bliżej końca, tym bardziej nachylenie dawało się we znaki. Powyżej 1500 m n.p.m. teren otwierał się coraz bardziej. Robiło się „górsko”, a ostatnie metry wyciskały siódme poty – nachylenie sięgało tu nawet 50%. To nie była wspinaczka, ale po ponad siedmiu kilometrach marszu w górę można się było porządnie zasapać.
Kiedy spojrzałem na zegarek na szczycie, byłem przekonany, że marsz trwał już trzy i pół godziny. Myślałem, że straciłem formę i tempo zupełnie siadło. A jednak – stanąłem na szczycie Kasprowego przed 8:30. Dwie godziny z Kuźnic. Dobry wynik. Znaczy się: mocno cisnąłem w górę – stąd to zmęczenie, pot na plecach i lekki mętlik w głowie.
Śnieg na trasie
Szczyt Kasprowego był pokryty śniegiem, więc po zajęciu miejsca z widokiem na Świnicę, Dolinę Cichą Liptowską, Krywań i Czerwone Wierchy, przebrałem buty na zimowe półautomaty, które w stosowanym momencie chciałem przetestować z rakami. Śniadanie na Kasprowym zrekompensowało trudy podejścia, a widoki naładowały bateryjki szczęścia.
Powrót zaplanowałem przez Murowaniec, więc po krótkim odpoczynku ruszyłem dalej. Nie spodziewałem się, że schody w kierunku górnej stacji kolei okażą się najtrudniejszym momentem tego fragmentu trasy. Pokryte grubą warstwą starego, zmrożonego śniegu były bardzo śliskie – nawet w zimowych butach. Uznałem, że zakładanie raków to przesada (choć nie była), więc schodziłem ostrożnie. A widok turystów w adidasach próbujących iść w górę… zostawię bez komentarza.
Na Suchej Przełęczy w końcu założyłem raki, bo zejście przez Kocioł Kasprowy w stronę Doliny Gąsienicowej było pełne śniegu. Popełniłem jednak błąd – zapatrzyłem się na innych i zamiast zejść żółtym szlakiem, ruszyłem za ich śladami, które prowadziły po trasie narciarskiej (nieczynnej). Offtrail w Tatrach – nie przystoi Tatromaniakowi.
Za to widoki wynagradzały wszystko – Dolina Gąsienicowa z magnetyczną sylwetką Kościelca i granią Orlej Perci prezentowała się pięknie, mimo że zieleń jeszcze nie była soczysta. Nachylenie tego odcinka sięgało miejscami 40%, więc raki i kijki bardzo się przydały. Po dotarciu do zielonego szlaku (przy Dwoiśniaku) śnieg się skończył – znów założyłem swoje lekkie buty trailowe. I dalej jak sarenka – aż do Murowańca.
Do schroniska dotarłem nieco po 10:00. Tłumów jeszcze nie było, więc szybko zamówiłem ciepły posiłek i wystawiłem twarz do słońca na ławkach przed budynkiem. Idealna chwila.
Tłumy na koniec
Zastanawiałem się, czy wracać przez Dolinę Jaworzynkę, czy przez Boczań. Wybrałem niebieski szlak przez Boczań – bardzo lubię tę trasę. Od Przełęczy między Kopami przez Diabełek i Skupniów Upłaz szlak był widokowy, a ekspozycja – dostępna do „dozowania”. Ku mojemu zaskoczeniu mój lęk wysokości niemal zanikł. Podchodziłem do krawędzi skał, delektując się przestrzenią i wysokością. Nic. Może moja terapia działa?
Około 11:00 mijałem Przełęcz między Kopami i wtedy zaczęło się: tłumy. Szlak wypełnił się wspinającymi grupkami. W pewnym momencie wrzuciłem drugi bieg, założyłem słuchawki i z głową nisko gnałem w dół. Gdybym miał każdemu powiedzieć „cześć”, pewnie skończyłbym u laryngologa.
Po osiągnięciu granicy lasu został już tylko powrót w stronę Kuźnic, a na koniec – niestety – jeszcze 1,5 km chodnikiem do parkingu. Ale po tak udanym dniu nawet ta nudna końcówka nie była w stanie przyćmić całej wycieczki. Było świetnie. Dobra robota.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Kasprowy Wierch z Kuźnic (pętla przez Murowaniec)
🔹 Ekspozycja: umiarkowana. Większość trasy prowadzi przez las lub szerokie dukty, ale ostatnie podejście na Kasprowy oraz zejście przez Skupniów Upłaz oferują otwartą przestrzeń i miejscami widokowe zbocza. Przy złych warunkach atmosferycznych (wiatr, śnieg) ekspozycja może być bardziej odczuwalna.
🔹 Trudności techniczne: duże (7/10). Podejście jest długie i męczące, a ostatnie metry bardzo strome.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 W zimie i wczesną wiosną zawsze miej ze sobą przynajmniej raczki.
🔹 Ostatni kilometr podejścia na Kasprowy jest stromy (nawet do 50%) – duże obciążenie dla nóg i wydolności.
🔹 Otwarte przestrzenie w górnych partiach trasy bywają wietrzne – warto mieć osłonę na twarz i odpowiednie warstwy.
🔹 Pilnuj szlaków!
To trasa dla osób w dobrej kondycji, które nie boją się długiego podejścia i otwartej przestrzeni. Lęk wysokości może się odezwać tylko miejscami, ale zimowe warunki znacznie podnoszą poziom trudności i wymagają solidnego przygotowania.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się w Kuźnicach (Zakopane), z dojściem z parkingu przy ul. Karłowicza (płatny, ok. 40 zł/dzień). Do Kuźnic prowadzi piesza droga (1,5 km) – asfaltowy odcinek rozgrzewkowy przed właściwym wejściem w Tatry.
🥾 Trasa – Pętla o długości ok. 16 km i sumie przewyższeń przekraczającej 1000 m. Wejście zielonym szlakiem przez Myślenickie Turnie na Kasprowy Wierch (1987 m), zejście przez Suchą Przełęcz i Dolinę Gąsienicową do Murowańca, powrót niebieskim szlakiem przez Skupniów Upłaz i Boczań. Fizycznie wymagająca, ale technicznie umiarkowana – z zimowymi warunkami konieczne raczki/raki/kije.
🌄 Widoki – Wspaniałe panoramy z Kasprowego Wierchu na Świnicę, Krywań, Czerwone Wierchy i Dolinę Cichą. Zejście przez Gąsienicową oferuje widoki na Kościelec i grań Orlej Perci. Niebieski szlak przez Boczań daje stały dostęp do szerokiej panoramy – szczególnie na Skupniowym Upłazie i Diabełku.
☕ Schroniska i infrastruktura – Schronisko Murowaniec – ciepłe posiłki, toalety, ławy na zewnątrz. Dolna i górna stacja kolejki linowej na Kasprowy. Brak źródeł wody pitnej w wyższych partiach. W sezonie – bardzo duży ruch turystyczny, szczególnie po godz. 10:00.
🧭 Orientacja – Szlaki bardzo dobrze oznaczone.
📝 Na marginesie szlaku – Klasyczna tatrzańska pętla, która łączy sportowy wysiłek z ogromną satysfakcją. Świetna opcja na wytrzymałościowy trening lub świadome, górskie przeżycie. Ekspozycja dostępna „na żądanie”, a lęk wysokości – łatwy do opanowania. Idealna trasa na weryfikację formy i postępów w oswajaniu Tatr.













































