Beskid WyspowyPolska

Ćwilin i Śnieżnica z Gruszowca

DYSTANS

9.8 km

SUMA PODEJŚĆ

760 m

PUNKTY GOT

16

CAŁKOWITY CZAS

3:30 h

NAJWYŻSZY SZCZYT

1072 m n.p.m.

GRUPA

1 osoba

POZIOM TRUDNOŚCI

5 / 10

EKSPOZYCJA

1 / 10

OGÓLNA OCENA SZLAKU

3.5 / 10
Jak liczę trudność i ekspozycję?

Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).


Nazwa „Beskid Wyspowy” wiąże się z charakterystycznym krajobrazem: na obszarze między Kotliną Sądecką a doliną Raby wznoszą się liczne, odosobnione szczyty, które – szczególnie gdy doliny wypełnia poranna mgła – wyglądają jak wyspy wyrastające z morskiego morza mgieł. Stąd właśnie wzięło się określenie „wyspowy” – góry jak wyspy na morzu doliny. Dlatego też to właśnie na liście 50 najwybitniejszych szczytów polskich przodują te z Beskidu Wyspowego (aż 11 szczytów).

Dwie pieczenie na jednym szlaku

Ćwilin to trzeci najwybitniejszy szczyt Beskidu Wyspowego i 18. z polskich szczytów w ogóle. Dawno miałem w planach go zdobyć, ale z racji braku możliwości przejścia w formie pętli, odkładałem to na później. Chcąc jednak podreperować swój wyspowy dorobek szczytowy, postanowiłem wreszcie go odwiedzić (po raz pierwszy). A że podejście niebieskim szlakiem z Gruszowca jest jak dla mnie zbyt krótkie, rozszerzyłem wycieczkę o zdobycie Śnieżnicy po drugiej stronie przełęczy, tym samym niejako korzystając z wybitności obu szczytów i startując na oba z poziomu „zero”. Zapowiadała się więc trasa krótka, ale intensywna – w sam raz na rozruch po kończącej się zimie.

Krótko i intensywnie

Samochód zostawiłem chwilę po dziewiątej na parkingu na Przełęczy Gruszowiec, wnosząc symboliczną opłatę w Barze pod Cyckiem, gdzie pierwszy klient już żłopał napój chmielowy. Od parkingu należy przejść ok. 30 metrów wzdłuż ruchliwej drogi krajowej 28 na wschód, a następnie odbić w prawo w drogę wewnętrzną, wzdłuż której prowadzi niebieski szlak na Ćwilin.

Po około 700 metrach wchodzimy w las i od razu szlak wita nas 30-procentowym nachyleniem. Przez kolejne 1250 metrów pniemy się ostro w górę, ze średnim nachyleniem 26% (miejscami sięgającym nawet 50%). To może nie jest hardcore, ale z pewnością podnosi ciśnienie i mniej wprawnym piechurom może dać się we znaki. Tego dnia raczki przydały się od pewnego momentu – mokry śnieg i strome podejście wymagały dobrej przyczepności.

W pewnym momencie las zaczyna się przerzedzać, co oznacza, że zbliżamy się do Polany Michurowej. Niebieski szlak za chwilę połączy się z żółtym pod Ćwilinem – na wysokości 1053 m n.p.m. Stąd już tylko 200 metrów rozległą polaną do celu. Na szczycie znajduje się tabliczka, ławeczka i mapa. Ale najważniejsze dzieje się na południu: niczym nieprzesłonięty widok na Tatry (tego dnia doskonale widoczne). Ośnieżone szczyty jak zwykle elektryzowały i błyskawicznie ładowały moje akumulatorki szczęścia. Na zachodzie zaś – nieodległy Luboń Wielki, a za nim majestatyczna Babia Góra z białym, śnieżnym czubkiem, niczym góra Fuji. Bajkowa sceneria, choć końcówka zimy do najbardziej malowniczych pór roku nie należy. A do tego – zero ludzi. Cisza. Spokój.

Z górki pod górkę

Nie spędziłem zbyt dużo czasu na szczycie. Właściwie dopiero co wyszedłem z samochodu, a niecierpliwy duch kazał mi lecieć dalej, więc tą samą trasą ruszyłem w stronę przełęczy. Kijki i raczki bardzo pomogły przy zejściu – już 45 minut później znów byłem w moim punkcie „zero” i spod Baru pod wiadomo czym ruszyłem na podbój drugiego szczytu – Śnieżnicy (32. miejsce na liście najwybitniejszych szczytów polskich). Oba szczyty należą do Korony Beskidu Wyspowego.

Najkrótsza trasa na Śnieżnicę prowadzi niebieskim szlakiem z Gruszowca, ale ja wybrałem wariant zapętlony – dłuższy i łagodniejszy zielony szlak. Pierwsze kilkaset metrów wiedzie wzdłuż wiejskich zabudowań, a od wejścia w las przywitało mnie ponad 20% nachylenie. Na szczęście od momentu rozejścia się szlaków niebieskiego i zielonego trasa znacznie łagodnieje i staje się typowo spacerowa.

Po drodze mijamy Młodzieżowy Ośrodek Rekolekcyjno-Rekreacyjny oraz… boisko w środku lasu 🙂. Trochę po dwukilometrowym marszu docieramy do górnej stacji wyciągu krzesełkowego Kasina SKI na Śnieżnicy. Z racji sporego ruchu narciarskiego szybko się stamtąd ewakuowałem i dalej wygodnym niebiesko-zielonym szlakiem przez las pokonałem ostatni kilometr, wyprzedzając kilku rekreacyjnych turystów.

Bezśnieżnica

Śnieżnica tego dnia okazała się mniej „zaśnieżona”, zapewne dlatego, że podejście było od południa – tam, gdzie słońce operuje mocniej niż na północnych zboczach Ćwilina. Raczki były zbędne. Od Baru pod wiadomo czym dotarłem na zalesiony wierzchołek góry w godzinę. Sam szczyt nie wywołuje większych emocji – drewniany krzyż, ławeczka, mapa, tabliczka. Ale jeśli zejdziemy kilkadziesiąt metrów w dół przez las, na startowisko dla paralotni, otworzy się przed nami widok na Lubomir, Kamienniki i Ciecień.

Słonko świeciło przyjaźnie, więc korzystając z dobrodziejstwa wygodnej ławeczki, zjadłem drugie śniadanie, obserwując pojawiające się i znikające małe grupki turystów. Na drogę powrotną wybrałem niebieski szlak, żeby nie dreptać po swoich śladach. Dotarłem nim do znanego już rozejścia szlaków, a dalej – przez wiejskie zabudowania – prosto na parking przy barze pod wiadomo czym.

Nagrana trasa: Ćwilin i Śnieżnica z Gruszowca | mapa-turystyczna.pl

Zdjęcia ze szlaku

Podsumowanie

📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się na Przełęczy Gruszowiec (ok. 660 m n.p.m.). Parking przy “Barze pod Cyckiem”. Punkt startowy idealny na szybki wypad za miasto.

🥾 Trasa – Pętla lub wariant w jedną stronę: niebieskim szlakiem na Ćwilin (1072 m), opcjonalnie kontynuacja na Śnieżnicę (1007 m).

🌄 Widoki – Z wierzchołka Ćwilina rozciąga się rozległa panorama – Tatry, Gorce, Beskid Wyspowy. Polana szczytowa (Michurowa) tworzy przestrzeń idealną na odpoczynek i sesję widokową.

Schroniska i infrastruktura – Na Przełęczy Gruszowiec „Bar pod Cyckiem”. Na trasie brak schronisk.

🧭 Orientacja – Szlaki dobrze oznakowane. Trasa z Gruszowca to najkrótszy, ale stromy wariant.

📝 Na marginesie szlaku – Idealna jednodniowa trasa escape‑owa, dająca duże efekty przy niewielkim wysiłku. Dzięki krótkiej długości i świetnym widokom stanowi doskonały kierunek na szybki, satysfakcjonujący wypad za miasto. Przy dobrej pogodzie bardzo rekomendowana!

Bardzo subiektywna ocena trasy

Poziom trudności: 5/10

3.5/10

Pamiętajcie, że to moja subiektywna ocena trasy. Może się różnić w zależności od pogody, widoczności w danym dniu, a nawet ruchu na szlaku czy mojego samopoczucia.

  • Rated 4 out of 10
    4
  • Rated 3 out of 10
    3

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *