DYSTANS
16.2 km (pętla)SUMA PODEJŚĆ
963 mPUNKTY GOT
24CAŁKOWITY CZAS
5:31 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1117 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
6 / 10EKSPOZYCJA
4 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
7 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Ilekroć patrzę na zdjęcia z tej wycieczki, tym bardziej wiem, że miałem ogromne szczęście być tu i teraz, by doświadczyć tak spektakularnego festiwalu form i barw. Klimat na szlaku tego dnia był absolutnie nie do powtórzenia. Póki co, nie udało mi się znów trafić na równie piękną zimę w górach. Tego dnia wszystko się zgadzało. Wszystko było na swoim miejscu. Było przepięknie.
Korona Beskidu Śląskiego
Może to życie zawodowe połączyło mnie ze Szczyrkiem, a tym samym z Beskidem Śląskim, który mogłem częściej odwiedzać. Do tej pory w ramach Korony Gór Polski dotarłem na Skrzyczne przez Malinowską Skałę, ale przecież w okolicy jest dużo więcej do zobaczenia. Priorytetem stały się więc szczyty zaliczane do Korony Beskidu Śląskiego i wszystkie trasy projektowałem w taki sposób, aby były to pętle obejmujące szczyt z listy. Im więcej, tym lepiej. I tak powstała super pętla: Kozia Góra – Szyndzielnia – Trzy Kopce – Klimczok – Magura.
Wyczekiwane okno pogodowe trafiło się 14 stycznia 2025 roku. Skoro świt udałem się na darmowy parking przy ul. Beskidzkiej w Bystrej. Tuż po godzinie ósmej ruszyłem czerwonym szlakiem ku przygodzie.
Kozia Góra na rozgrzewkę
Pierwszy kilometr wiedzie częściowo przez miejscowość Bystra, następnie wchodzi w las i na teren Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego. Rozgrzewkowe 13% za nami. Dzień się budził. Kolor nieba zniewalał, a pobłyskujące w słońcu drzewa, obsypane szronem i śniegiem, mieniły się niczym ozdobione diamentami.
Po dotarciu na Równię pod Kozią kierujemy się niebieskim szlakiem, który przez Stefankę (formalnie „obiekt turystyczny”, nie schronisko) prowadzi na pierwszy dzisiejszy szczyt z listy. Wszystko dopiero budziło się do życia, więc nawet Stefanka wyglądała na zamarłą. Zasypana świeżym śniegiem przypominała chatkę św. Mikołaja. W drewnianej altanie na Koziej Górze (683 m n.p.m.) zameldowałem się 40 minut od startu. Tam spotkałem pierwszych turystów i ruszyłem dalej w dół off-trailem, skracając sobie drogę do Przełęczy Koziej i szlaku żółtego.
W śniegu po kolana
Odcinek między Przełęczą Kozią a Przełęczą Kołowrót pnie się nierównomiernie w górę ze średnim nachyleniem 10%. Nie poszedłem klasycznie żółtym szlakiem przez szczyt Kołowrót, by zmniejszyć liczbę podejść i zejść. Zamiast tego wybrałem szeroką drogę, która obchodzi kopułę szczytową od północy, by finalnie i tak dotrzeć do przełęczy.
Niestety ten fragment był ledwo przetarty i musiałem dopasować swoje kroki do istniejących śladów. Najpewniej zostawiła je osoba dużo wyższa ode mnie – za nic nie mogłem się z nimi zsynchronizować. Raz po raz kruszyłem zmrożony śnieg, grzęznąc po kolana.
Przed nami bardziej wymagający kilometr żółtego szlaku – nachylenie sięga tu średnio 21%, ale zaczyna się od kilkudziesięciu metrów o nachyleniu 45%. Na wysokości 950 m n.p.m. skorzystałem ze skrótu, by dotrzeć do zielonego szlaku bliżej górnej stacji kolejki na Szyndzielnię.
Na miejscu wspiąłem się na całkowicie zamarzniętą i ośnieżoną metalową wieżę widokową. Oczywiście, jak to na wysokości – poczułem się nieswojo, ale widok Tatr ukoił moje rozdygotane serce. Dotarcie tu zajęło mi 2 godziny.
Chwilo, trwaj!
Kolejny etap (2,6 km) wiedzie przez nieodległe Schronisko PTTK Szyndzielnia oraz szczyt Szyndzielnia, łagodnie i równomiernie pnąc się w górę aż do Klimczoka. To był kolejny odcinek, który zachwycał. Zimowa sceneria zwalała z nóg. Nie mogłem się napatrzeć. Każde pokonane 100 metrów dostarczało 1000 zachwytów. Po dotarciu na Klimczok prawie się popłakałem ze szczęścia, gdy ujrzałem panoramę z Tatrami, bajkowym błękitem nieba i formacjami chmur wszelakich.
Ruszyłem jeszcze kawałek żółtym szlakiem na Trzy Kopce (1082 m n.p.m., 15 minut), by dopisać szczyt do listy zdobyczy. Sceneria, którą tam zastałem, zmusiła mnie do podejścia w miejsce ruin dawnego schroniska i zatrzymania się tam na przekąski i herbatę. Chwilo, trwaj!
Na deser: żurek i Magura
Powrót żółtym szlakiem na Klimczok i dalej czarnym (wzdłuż stoku narciarskiego) na Siodło pod Klimczokiem, a potem podejście niebiesko-zielonym do Schroniska Klimczok pod Magurą. Te 1,5 kilometra zajęło mi 30 minut. Zapragnąłem ciepłego posiłku – zjadłem przyjemny żurek z chlebem, obserwując sympatycznych turystów.
Na powrót wybrałem szlak czerwony przez Magurę (1109 m n.p.m.) – ostatni szczyt z listy. I choć myślałem, że wszystko co dobre już za mną, sceneria odcinka Schronisko → Magura „Kąpielisko” znów mnie zniewoliła. Zdjęcia tylko częściowo oddają tamte chwile. Choć Magura była już 12. kilometrem śnieżnej trasy, szło mi się doskonale. Wspinaczek już prawie nie było, a końcówka to głównie zejście.
Przy „kąpielisku” wybrałem szlak czerwony, który towarzyszył mi aż do parkingu w Bystrej. Muszę przyznać, że na wysokości Lanckorony (751 m n.p.m.) trasa zaczęła mnie już nużyć. Ostatnie 1,5 km niemal biegłem – szlak opada tam gwałtowniej, co ułatwiło przyspieszenie.
Trasa miała nieco ponad 16 km i zajęła mi 5:31 h (w tym liczne przerwy). Zimowe warunki – mimo że wymagające – okazały się idealne do tego, by zapamiętać tę wyprawę na długo. Panoramy Tatr, bajkowa sceneria i emocje na Klimczoku uczyniły ten dzień jednym z tych, do których chętnie będę wracał w myślach. Idealna zimowa wyprawa w Beskidzie Śląskim.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Kozia Góra – Szyndzielnia – Trzy Kopce – Klimczok – Magura
🔹 Ekspozycja: niska. Jedyne miejsce, które może budzić dyskomfort, to wejście na metalową wieżę widokową na Szyndzielni – wysokość, otwarta konstrukcja i wiatr mogą potęgować uczucie niestabilności.
🔹 Trudności techniczne: umiarkowane (6/10). Trasa zimowa, z kilkoma stromymi podejściami (np. przed Szyndzielnią), bywa wymagająca kondycyjnie. W warunkach bezśnieżnych trudność byłaby wyraźnie niższa.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Zimą trasa wymaga dobrej kondycji – śnieg po kolana znacząco zwiększa wysiłek.
🔹 Wejście na wieżę widokową nie jest obowiązkowe – dla osób z lękiem wysokości może być zbyt stresujące.
Poza wieżą widokową szlak nie sprawia problemów osobom z lękiem wysokości – cała trasa prowadzi przez las lub szerokie ścieżki, a panoramy można podziwiać bez ryzyka ekspozycji.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się na darmowym parkingu przy ul. Beskidzkiej w Bystrej. Dogodny punkt startowy do wędrówek w Beskidzie Śląskim. Pierwszy odcinek prowadzi przez miejscowość i wchodzi w las Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego.
🥾 Trasa – Pętla o długości 16,1 km z przewyższeniem około 780 m. Czerwonym szlakiem na Kozią Górę (683 m), dalej niebieskim na Kozią Górę, następnie żółtym przez Przełęcz Kozią i Kołowrót (obejście kopuły) na Szyndzielnię z podejściem o nachyleniu nawet 45%. Ze szczytu (1028 m) przejście przez schronisko i Szyndzielnię na Klimczok (1117 m), dalej żółtym na Trzy Kopce (1082 m) i powrót przez Schronisko Klimczok na Magurę (1109 m). Zejście czerwonym szlakiem przez Lanckoronę. Czas przejścia: 5:31 h z przerwami.
🌄 Widoki – Panorama Tatr, bajkowy błękit nieba, zaśnieżone drzewa i chmury o niezwykłych formach — warunki niemal idealne. Najlepsze punkty widokowe: wieża na Szyndzielni, szczyt Klimczoka i Trzy Kopce.
☕ Schroniska i infrastruktura – Po drodze mijane są: Stefanka (Kozia Góra), Schronisko PTTK Szyndzielnia oraz Schronisko Klimczok pod Magurą. Możliwość zjedzenia ciepłego posiłku, skorzystania z toalety i ogrzania się. Infrastruktura bardzo dobra.
🧭 Orientacja – Szlaki dobrze oznaczone, mimo śniegu i przetarcia tylko części tras. Off-traile wymagały uwagi, warto śledzić mapę lub ślad GPX.
📝 Na marginesie szlaku – Jedna z tych tras, które zostają w sercu na długo. Idealna zimowa pętla przez najpiękniejsze szczyty Beskidu Śląskiego — pełna śniegu, panoram, emocji i cudownego światła. Zdecydowanie warto powtórzyć przy podobnych warunkach.
















































