DYSTANS
15 kmSUMA PODEJŚĆ
782 mPUNKTY GOT
23CAŁKOWITY CZAS
5:09 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1310 m n.p.m.GRUPA
2 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
5 / 10EKSPOZYCJA
2 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
7 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Pierwszy szlak, na który wyruszyłem w 2025 roku, to klasyczny Turbacz z Koninek. Wiele lat temu przemierzałem tę samą drogę z kilkuletnim pierworodnym i zapamiętałem z niej tyle, że w drodze powrotnej pękł mu pasek od spodni. Nie było za bardzo możliwości jego ponownego zapięcia, więc z każdym krokiem opadały mu do kolan. Skończyło się na tym, że musiałem nieść go na barana. Tym razem wziąłem drugiego syna na spotkanie z najwyższym gorczańskim. Oby historia nie zatoczyła kręgu — nie chciałbym nieść na barana szesnastolatka…
Zima na szlaku, raczki w plecaku
Dzień był bardziej pochmurny, niż prognozowało to IMGW, ale i tak ruszyliśmy skoro świt po przygodę. Zameldowaliśmy się na parkingu w Koninkach jako jedni z pierwszych — obsługa dopiero dojeżdżała. Dobry znak: nie będziemy iść za plecami innych turystów.
Śniegu było zaskakująco dużo, zważywszy na coraz mniej zimowe zimy. Raczki — obowiązkowo — czekały w plecaku na odpowiedni moment.
Pierwszy kilometr to szeroki leśny dukt o minimalnym nachyleniu, prowadzący do rozejścia szlaku niebieskiego z czerwoną ścieżką edukacyjną. Od tego miejsca trzeba już zakasać rękawy — kolejne 1000 metrów to średnie nachylenie 20%. Następny kilometr znów się wypłaszcza, a potem znowu gwałtownie się unosi przy podejściu na Suchy Groń (1043 m n.p.m.). Kolejny kilometr to względny spokój — m.in. przez Polanę Średnie — i znów strome podejście, które kończy się za Skrzyżowaniem pod Czołem Turbacza.
Prawdę mówiąc, w tym miejscu powinniśmy byli już założyć raczki. Szlak był przetarty i mocno „rozjechany” przez turystów zjeżdżających na butach, podkładkach czy… czterech literach. Ale jakoś wdrapaliśmy się na Czoło Turbacza (1259 m n.p.m.), a stamtąd to już spacer z widokami i „po płaskim”.
Mieliśmy przez chwilę chytry plan dotarcia na szczyt skrótem — w okolicy ołtarza na Hali Turbacz. Nawet ruszyliśmy w stronę czerwonego szlaku, ale śnieg po pas szybko nas przekonał, że to nie ten dzień. Jak przykładni turyści dotarliśmy więc do schroniska niebiesko-zielono-żółtą „autostradą”, a stamtąd czerwonym szlakiem na szczyt.
Na Turbaczu zameldowaliśmy się po 2:20 h od startu — mapa-turystyczna.pl podaje 3:08 h, więc jak na zimowe warunki to naprawdę niezły czas.
Śniadanie z widokiem
Choć chmury dość szczelnie wypełniały niebo, słońce zdołało je podświetlać na tyle, by stworzyć dynamiczne, trójwymiarowe tło dla ośnieżonych tatrzańskich szczytów. Widok nas nie zawiódł, więc tym przyjemniej było zasiąść w schronisku przy oknie i zjeść górskie śniadanie.
Powrót bez barana
Powrót — niestety — musiał odbyć się tą samą trasą. Opór mojego towarzysza uniemożliwił jakiekolwiek kombinacje, np. przez Obidowiec – Suchorę – Tobołów – Tobołczyk. Tym razem jednak, na Czole Turbacza, założyliśmy raczki — komfort zejścia wzrósł diametralnie.
Między 11:00 a 12:00 na szlaku panował już wzmożony ruch w górę — niebieski szlak z Koninek to w końcu jedna z popularniejszych opcji.
Cała wycieczka zajęła nam 5:10 h, z czego około godzinę przeznaczyliśmy na odpoczynki i śniadanie w schronisku. Na szczęście nikt nie musiał nikogo nieść na barana.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Turbacz z Koninek
🔹 Ekspozycja: znikoma. Szlak prowadzi przez las i szerokie ścieżki, całkowicie bezpieczne pod względem wysokości. Nie ma żadnych odsłoniętych miejsc, przepaści ani wąskich grani – nawet okolice schroniska i szczytu są komfortowe dla osób z akrofobią.
🔹 Trudności techniczne: umiarkowane. Trasa nie jest trudna technicznie, ale podejścia są zróżnicowane – naprzemiennie płaskie i bardziej strome, co może zmęczyć przy dłuższym marszu. Mimo to, wszystko przebiega po solidnych, dobrze oznakowanych ścieżkach.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 W sezonie zimowym raczki mogą się przydać.
🔹 Szlak bywa długi i miejscami monotonny – warto zadbać o tempo i nawodnienie.
To bezpieczna, przewidywalna trasa – idealna dla osób z lękiem wysokości. Choć momentami trzeba się zmęczyć, żadna część szlaku nie budzi niepokoju psychicznego.
Zdjęcia ze szlaku
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się w Koninkach (Poręba Wielka), gdzie dostępny jest płatny parking przy wejściu do Gorczańskiego Parku Narodowego.
🥾 Trasa – Pętla o długości 15 km z przewyższeniem około 782 m. Początkowy odcinek prowadzi szeroką leśną drogą, następnie szlak staje się bardziej stromy, szczególnie na podejściu na Suchy Groń (1043 m n.p.m.). Po osiągnięciu Czoła Turbacza (1259 m n.p.m.) trasa łagodnieje, prowadząc przez Halę Turbacz do schroniska PTTK i dalej na szczyt Turbacza (1310 m n.p.m.). Powrót tą samą trasą. Czas przejścia: około 5:10 h, w tym przerwy.
🌄 Widoki – Z Hali Turbacz, spod schroniska i ze szczytu rozpościera się panorama na Tatry, szczególnie przy dobrej widoczności. Pozostała część trasy wiedzie głównie przez lasy, z okazjonalnymi prześwitami.
☕ Schroniska i infrastruktura – Na trasie znajduje się schronisko PTTK na Turbaczu, oferujące ciepłe posiłki i możliwość odpoczynku. Warto zabrać ze sobą termos i przekąski na drogę.
🧭 Orientacja – Szlak jest dobrze oznakowany. W zimowych warunkach zalecane jest posiadanie raczków ze względu na możliwe oblodzenia.
📝 Na marginesie szlaku – Klasyczna trasa na najwyższy szczyt Gorców, odpowiednia dla osób o średniej kondycji. Zimą wymaga dodatkowej ostrożności ze względu na śliskie odcinki. Idealna na całodniową wycieczkę z możliwością odpoczynku w schronisku.



















