NorwegiaŚwiat

Sherpatrappa (Tromsø) ❄️

DYSTANS

4.7 km

SUMA PODEJŚĆ

440 m

PUNKTY GOT

CAŁKOWITY CZAS

2:51 h

NAJWYŻSZY SZCZYT

450 m n.p.m.

GRUPA

3 osoby

POZIOM TRUDNOŚCI

4 / 10

EKSPOZYCJA

4 / 10

OGÓLNA OCENA SZLAKU

8.5 / 10
Jak liczę trudność i ekspozycję?

Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).


W marcu 2024 roku, z rodziną wylądowaliśmy w norweskim Tromsø z misją spotkać zorze polarne. Zorzy nie spotkaliśmy, ale uzależnienie od górskich wycieczek daje o sobie znać nawet podczas urlopu. Nie mogłem się oprzeć – musiałem ruszyć choć na chwilę w teren. Padło na popularny punkt widokowy na górze Storsteinen (418 m n.p.m.). Za pierwszym razem pojechaliśmy tam z całą rodziną kolejką linową. Za drugim – z synami – wybraliśmy pieszy wariant: Sherpatrappa, czyli słynne Schody Szerpów.

Tytułem wstępu – nie mieliśmy raczków. Nie byliśmy pewni, czy można je zabrać do bagażu podręcznego, a nie planowaliśmy nadawania rejestrowanego. Dla mnie brak raczków zimą w górach to grzech śmiertelny. Ale cóż było robić, skoro bajkowe góry nad Tromsø kusiły jak Ewa Adama? Trzeba było zgrzeszyć.

Janusz z Brajankami

Choć według mieszkańców Tromsø zima 2024 była mizerna (mało śniegu i dość ciepło), dla mnie było i tak całkiem zimowo. Dzień – piękny. Błękitne niebo, zero wiatru, widoczność na piątkę. W takich warunkach trudno się powstrzymać. Zaordynowałem piesze podejście Sherpatrappą. Podjechaliśmy autobusem w okolice dolnej stacji kolejki linowej Fjellheisen i przed południem ruszyliśmy na szlak.

Schody zaczynają się mniej więcej 1,5 km od startu. Dosłownie i w przenośni – bo faktycznych schodów nie było widać. Ukryte były pod grubą warstwą śniegu. Według moich obliczeń średnie nachylenie na odcinku ok. 750 m wynosiło 30%, a miejscami przekraczało nawet 50%. Pokryty śniegiem stok, po którym nie widać żadnego stopnia, to zapowiedź kłopotów. Buty bez raczków ślizgały się niemiłosiernie. Gdyby nie pnie drzewek przy szlaku, których używaliśmy do podciągania i blokowania stóp, nie udałoby nam się wdrapać. Zasapaliśmy się konkretnie. Do górnej stacji kolejki i punktu widokowego dotarliśmy dopiero po 1 godzinie i 15 minutach. Latem ten odcinek można pokonać pewnie w 30–45 minut. Janusze wspinaczki bez raczków…

A może by tak Tromsdalstinden?

Widoki z górnego tarasu na Tromsø (ponad 400 metrów niżej) i fiord Tromsøysundet wynagradzają wszystko. Satysfakcja była nieporównywalnie większa niż dzień wcześniej, gdy dojechaliśmy tu kolejką linową. Wokół ślady nart, pary turystów, trochę biegaczy. Za plecami – łagodnie wznoszący się stok Fløya, na który próbowaliśmy wejść wcześniej, ale dotarliśmy tylko do På Toppen (które, wbrew nazwie, szczytem nie jest).

Najmocniej przykuwała jednak mój wzrok zupełnie inna forma – wyraźna, monumentalna. Zidentyfikowałem ją jako Tromsdalstinden (1238 m n.p.m.). Niby „tylko” tyle, ale pamiętajmy, że ta góra wyrasta praktycznie z poziomu morza – efekt wysokości odczuwalnej robi piorunujące wrażenie. Jej kształt, białe stoki i intensywnie błękitne niebo sprawiły, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Jeszcze tego samego dnia przeanalizowałem trasy podejścia i wpisałem Tromsdalstinden na listę „2Do”. Góra uznawana jest za świętą przez rdzennych Saamów, a w norweskim kalendarzu narodowych klasyków trekkingowych pojawia się nieprzypadkowo. Jeśli tam wrócę (a czuję, że na 100%), to tylko z zamiarem zdobycia „Szczytu Doliny Tromsø”.

Janusz z Brajankami do kwadratu

Powrót okazał się większym wyzwaniem niż podejście. Śnieg pod stopami setek turystów zrobił się śliski jak tor saneczkowy. Klasyczne schodzenie stało się prawie niemożliwe. Miejscami musieliśmy zjeżdżać na tyłkach, pogarszając stan szlaku i stwarzając potencjalne zagrożenie dla innych. Chłopaki miały radość i przygodę, ale mnie ta forma zjazdu nieco uwierała – nie lubię, kiedy muszę działać wbrew zasadom zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa.

Na dół „zjechaliśmy” w około 45 minut. Cała wyprawa – z przerwami i krótkim postojem przy Fjellvegen – zamknęła się w niespełna trzech godzinach. Trzy godziny zimowej wyrypy z nutą absurdu. Ale takiej, którą będziemy wspominać z uśmiechem.

⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości

🥾 Odcinek: Tromsdalen – Sherpatrappa – Storsteinen (418 m n.p.m.)
🔹 Charakterystyka: Trasa rozpoczyna się w dzielnicy Tromsdalen i prowadzi przez Sherpatrappa – imponującą ścieżkę złożoną z kilkuset kamiennych schodów zbudowanych przez nepalskich Szerpów. Podejście jest konsekwentnie strome, ale równe i stabilne.
🔹 Ekspozycja: Niska. Cała trasa przebiega w terenie otwartym, ale bez urwisk i przepaści. Ekspozycja może pojawić się dopiero na platformie widokowej przy górnej stacji kolejki Fjellheisen lub w bezpośrednim sąsiedztwie zabezpieczonych barierkami krawędzi.
🔹 Trudności techniczne: Niskie. Schody zapewniają dobrą przyczepność, ale strome podejście wymaga kondycji.

⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 W pochmurne lub mokre dni kamienne stopnie mogą być śliskie – zalecane buty z dobrą przyczepnością.
🔹 Punkt widokowy przy górnej stacji kolejki oferuje rozległe przestrzenie – osoby z lękiem wysokości mogą indywidualnie dozować kontakt z ekspozycją, wybierając miejsca oddalone od barier.
🔹 Trasa jest bardzo popularna – najlepiej ruszyć rano lub poza sezonem.

Dla osoby z akrofobią podejście Sherpatrappą nie wiąże się z żadnym stresem związanym z ekspozycją. Potencjalne napięcie może pojawić się dopiero na samej górze – w punkcie widokowym przy stacji kolejki lub przy barierkach na skraju plateau. Dzięki otwartemu, rozległemu terenowi można swobodnie kontrolować stopień wystawienia na ekspozycję. Dla mnie była to przyjemna i bezstresowa trasa.

Zdjęcia ze szlaku

Podsumowanie

📍 Start i dojazd – Szlak na Storsteinen (418 m n.p.m.) rozpoczyna się przy ulicy Fjellvegen, w dzielnicy Tromsdalen, po wschodniej stronie Tromsø. Najwygodniej dojechać tam autobusem miejskim – przystanek znajduje się kilkaset metrów od dolnej stacji kolejki linowej Fjellheisen. W sezonie zimowym dojście do początku schodów może być dodatkowo oblodzone – warto mieć to na uwadze.

🥾 Trasa – Sherpatrappa to schody zbudowane z kamieni przez nepalskich Szerpów, prowadzące z poziomu 150 m n.p.m. na punkt widokowy przy górnej stacji kolejki (ok. 418 m n.p.m.). Szlak ma długość ok. 1,1 km, z czego najbardziej stromy odcinek (750 m) osiąga średnie nachylenie 30%, a miejscami nawet powyżej 50%. W warunkach letnich wejście zajmuje przeciętnie 30–45 minut. Zimą – w zależności od warunków i przygotowania – nawet 1:15 h. Zejście latem ok. 25 minut, zimą potrafi być większym wyzwaniem niż podejście.

🌄 Widoki – Z punktu widokowego rozciąga się panoramiczny widok na Tromsø, fiord Tromsøysundet, wyspę Tromsøya i Alpy Lyngen po horyzont. Przy dobrej widoczności widać także Tromsdalstinden (1238 m n.p.m.) – dominującą górę regionu, uważaną za świętą przez rdzennych Saamów.

Infrastruktura – Na szczycie znajduje się górna stacja kolejki Fjellheisen, z kawiarnią, tarasem widokowym i toaletami. Dolna stacja dostępna pieszo lub autobusem. Trasa nie posiada schronisk ani zadaszeń – w zimie warto być przygotowanym na zmienne warunki pogodowe.

❄️ Zima vs. lato – Latem Sherpatrappa to szybki, ale kondycyjny szlak spacerowy. Zimą – bez raczków i kijów – może być niebezpieczny: schody są całkowicie zakryte śniegiem, a śliskie nachylenie przyciąga zarówno entuzjastów, jak i saneczkarzy-amatorów. Zalecane wyposażenie zimowe: raczki, kijki, nieprzemakalne spodnie, a najlepiej – rozsądek.

🧭 Orientacja – Szlak jest bardzo intuicyjny i dobrze oznaczony – nie sposób się zgubić. W zimie część oznaczeń może być zasłonięta przez śnieg, ale dzięki popularności trasy najczęściej jest już dobrze przedeptana.

📝 Na marginesie szlaku – Jeśli chcesz zobaczyć panoramę Tromsø bez tłumów, wybierz się pieszo Sherpatrappą zamiast kolejką. Zimą traktuj trasę z respektem – bez raczków może być ślisko, męcząco, ale i… zabawnie. A przy dobrej pogodzie widoki z góry warte są każdej zadyszki i każdego uślizgu.

Bardzo subiektywna ocena trasy

Sherpatrappa (Tromsø) ❄️

8.5/10

Pamiętajcie, że to moja subiektywna ocena trasy. Może się różnić w zależności od pogody, widoczności w danym dniu, a nawet ruchu na szlaku czy mojego samopoczucia.

  • Rated 9 out of 10
    9
  • Rated 8 out of 10
    8

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *