DYSTANS
19.5 kmSUMA PODEJŚĆ
870 mPUNKTY GOT
29CAŁKOWITY CZAS
5:42 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1015 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
5 / 10EKSPOZYCJA
2 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
9 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
2 listopada 2025 roku przyniósł kilkanaście stopni na plusie i pełne słońce. Taka aura o tej porze roku nie wymaga żadnej dodatkowej motywacji do ruszenia w góry. Tym razem wybrałem Małe Pieniny, żeby domknąć Koronę tego pasma: Smerekową, Wierchliczkę, Watrisko i Palenicę. Cztery ostatnie szczyty w jeden dzień — idealny plan na jesienny wypad.
Kto rano wstaje, temu Tatry jak malowane
Miałem kilka wariantów na domknięcie Korony Pienin, ale ostatecznie postanowiłem zdobyć wszystkie cztery brakujące szczyty podczas jednej wycieczki. Plan był prosty: start z ostatniego płatnego parkingu w Białej Wodzie i finisz w Szczawnicy. Rozważałem przejście tej trasy w drugą stronę, jednak wygrała logistyka — łatwiej złapać busa ze Szczawnicy do Jaworek niż odwrotnie. W praktyce busy kursują tu regularnie i mniej więcej co godzinę, więc oba warianty są dobre. Ten kierunek ma jednak jedną przewagę: stopniowo buduje tempo i widokowe „wow” — o czym za chwilę.
Wyruszyłem z Krakowa po piątej rano. Brzask najpierw zapalił niebo na czerwono, potem na intensywny pomarańcz, a po chwili wszystko przeszło w spokojny błękit. Czekałem na te miejsca na Zakopiance, z których najlepiej widać Tatry — i jak zwykle się nie zawiodłem. Panorama przed Nowym Targiem zrobiła swoje, a później jeszcze droga 969 do Krościenka: poranne mgły, światło wschodu, Jezioro Czorsztyńskie i Tatry w tle. Idealny początek dnia.
Rezerwat Biała Woda – rozgrzewka idealna
Na pusty, automatyczny parking Biała Woda w Jaworkach dotarłem kilka minut po siódmej. Szybkie ogarnięcie plecaka, buty, cienka warstwa na wiatr i można ruszać na żółty szlak w kierunku Przełęczy Rozdziele. Znałem ten fragment z zimowego wejścia na Radziejową w 2024 roku, ale tym razem mogłem w końcu przejść go w jesiennym słońcu, bez śnieżnej dekoracji.
Pierwsze dwa kilometry przez Rezerwat Biała Woda to czysta przyjemność: płasko, spokojnie, wzdłuż potoku Biała Woda, w otoczeniu skał, mostków i jesiennych kolorów. Średnie nachylenie nie przekracza tu 4%, są ławki, szeroka droga, a do tego charakterystyczne formacje skalne — Smolegowa Skała po jednej stronie, Czubata po drugiej. To idealny spacer na rozgrzewkę, dla każdego i w każdym wieku.
Po minięciu czwartego mostka dotarłem na Polanę Zapustek pod Kociubylską Skałą — miejsce, w którym Biała Woda łączy się z Potokiem Brzysztańskim. Tu trzeba uważać: żółty szlak nie idzie prosto jak droga. Po przejściu płytkiego potoku (po kamieniach lub przez mały mostek kilka metrów wyżej) szlak odbija stromo w górę w stronę zabudowań.
Podejście na Przełęcz Rozdziela
Od Polany Zapustek zaczyna się pierwsze konkretniejsze podejście. Do pokonania jest około kilometra i prawie 190 metrów w pionie — średnio 19% nachylenia, z krótkimi odcinkami podchodzącymi pod 30%. Po pierwszych dwóch kilometrach łatwego spaceru czuć różnicę od pierwszych kroków.
Ścieżka najpierw prowadzi obok kilku bacówek, potem coraz wyraźniej pnie się w górę. Już po paru minutach można odwrócić się za siebie — jesienny Rezerwat Biała Woda zostaje głęboko w dole, a pierwsze panoramy Pienin zaczynają się otwierać. Tu warto pozwolić sobie na przerwę na oddech i zdjęcia.
Podejście zajęło mi niecałe 30 minut. Na Przełęczy Rozdziela (862 m n.p.m.) czeka węzeł szlaków: żółty w dół do Litmanovej, niebieski na północ w stronę Obidzy i Radziejowej oraz mój kierunek — na południe, w stronę Wierchliczki. Miękkie poranne światło, długie cienie i pełna, jesienna paleta kolorów — dokładnie takie momenty sprawiają, że kocham Pieniny.
Korona Pienin: Wierchliczka 966 m n.p.m.
Na Wierchliczkę (966 m n.p.m.) nie prowadzi żaden znakowany szlak. Od Przełęczy Rozdziela ruszyłem niebieskim szlakiem na południe i po około 30 minutach, pokonując ~1,3 km i ok. 140 metrów przewyższenia, dotarłem pod wierzchołek. Średnie nachylenie wynosi tu ok. 11%, choć na kilku metrach dochodzi do ~30%. Gdy ścieżka wyraźnie zakręca w prawo, oznacza to jedno — szczyt jest tuż nad nami, a przejście tego punktu „zalicza” Wierchliczkę do Korony.
Korona Pienin: Watrisko 960 m n.p.m.
Kolejny cel — Watrisko (960 m n.p.m.). Podobnie jak wcześniej, nie ma tu oficjalnej ścieżki na wierzchołek. Po kilometrze łagodnego marszu „po płaskim”, z widokiem na Beskid Sądecki, mijamy charakterystyczną skałę po prawej stronie — to właśnie południowo-zachodnie zbocze szczytu. Przejście obok wystarcza, by dopisać go do listy zdobyczy.
Korona Pienin: Smerekowa 1015 m n.p.m.
Za Watriskiem szlak zdecydowanie opada, by po chwili ponownie piąć się pod górę — tym razem w stronę Smerekowej (1015 m n.p.m.), trzeciego szczytu dnia.
Oficjalny szlak omija sam wierzchołek, ale istnieją nieoznakowane, wydeptane ścieżki prowadzące do nieoficjalnej tabliczki na drzewie. W terenie pomagają stare słupki graniczne oraz aplikacja mapa-turystyczna.pl. Podejście to około 100–150 metrów marszu pod górę, reszta jest kwestią chwili uważnego manewrowania w gęstwinie (wymagane doświadczenie i GPS).
Tu ważna uwaga: ten fragment znajduje się w obrębie słowackiego parku narodowego, gdzie obowiązuje zasada poruszania się wyłącznie po wyznaczonych szlakach. Wspominam o tym uczciwie — każdy podejmuje decyzję samodzielnie.

Niebieski szlak między Watriskiem a Smerekową 
Niebieski szlak między Watriskiem a Smerekową 
Niebieski szlak między Watriskiem a Smerekową z widokiem na Wysoką 
Niebieski szlak między Watriskiem a Smerekową 
Wysoka z niebieskiego szlaku 
Niebieski szlak między Watriskiem a Smerekową 
Podejście na Smerekową 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Smerekowa 1015 m n.p.m. 
Smerekowa 1015 m n.p.m.
Smerekowa sama w sobie widoków nie oferuje, ale ma swój klimat — gęsty las, monumentalne świerki i ciszę.
Schodząc ze Smerekowej, wybrałem zejście na północny zachód w stronę Polany Zaskalskie. Z początku wszystko szło gładko – wąska, ale wyraźna ścieżka wskazywała kierunek, ale na podejściu na bardzo strome zbocze zaczęła zanikać. Trzeba było iść na azymut, uważać na mocno pochylone ziemiste podłoże i luźne kamienie przykryte liśćmi. To był krótki terenowy epizod, który bardziej zmęczył mięśnie stabilizacyjne niż oddech. W końcu las się przerzedził i wyszedłem na polanę, a przede mną ponownie otworzył się widok na Beskid Sądecki.

Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem) 
Podejście na Smerekową (poza szlakiem)
W drodze na Wysoką
Za Polaną Zaskalskie (z widokiem na Beskid Sądecki) niebieski szlak łagodnie wije się w kierunku Przełęczy pod Wysokimi Skałkami. Zaraz obok znajduje się Uroczysko Zaskalskie. To kolejna polana, ale już w bezpośrednio pod szczytem Wysokiej. Docierając od strony Wąwozu Homole czy Durbaszki, nie mamy możliwości obejrzenia Wysokiej w takim wydaniu – ginie gdzieś zasłonięta lasem. Z poziomu uroczyska jej sylwetka wreszcie wygląda imponująco – mocno góruje nad otoczeniem, a wśród jesiennych drzew można dostrzec skalną platformę na jej szczycie. Polana jest niczym amfiteatr, który otwiera swój widok na Beskid Sądecki.
Ścieżka była mocno błotnista, a teren mocno pochylony na jedną stronę – o poślizgnięcie i wywrotkę nie było trudno. Niemniej jednak z uroczyska do skrzyżowania szlaków Polana pod Wysoką to niecały kilometr niespecjalnie wymagającego spaceru niemal „po płaskim”.

Beskid Sądecki z niebieskiego szlaku pod Smerekową 
Beskid Sądecki z niebieskiego szlaku pod Smerekową 
Smolegowa Skała z niebieskiego szlaku pod Smerekową 
Niebieski szlak między Smerekową a Uroczyskiem Zaskalskim 
Niebieski szlak między Smerekową a Uroczyskiem Zaskalskim 
Niebieski szlak między Smerekową a Uroczyskiem Zaskalskim z widokiem na Beskid Sądecki 
Niebieski szlak między Smerekową a Uroczyskiem Zaskalskim 
Uroczysko Zaskalskie (Przełęcz pod Wysokimi Skałkami) 
Przełęcz pod Wysokimi Skałkami 
Wysoka z Uroczyska Zaskalskiego 
Wąwóz Homole z Uroczyska Zaskalskiego 
Panorama z Uroczyska Zaskalskiego 
Radziejowa z Uroczyska Zaskalskiego 
Skrzyżowanie szlaków Polaną nad Wysoką
Z pominięciem Wysokiej
Już na Uroczysku Zaskalskim mogłem dostrzec grupy zmierzające na Wysoką od strony Wąwozu Homole. Wtedy zapadła decyzja: tym razem ją ominę. Byłem tam wielokrotnie, a dziś bardziej niż kolejnego zdjęcia tabliczki na szczycie zależało mi na ciszy i spokojnym miejscu na śniadanie z widokiem. Choć panorama z Wysokiej jest spektakularna, chciałem jeszcze odsunąć ten moment i przeżyć go w samotności. Wiedziałem dokładnie, dokąd idę — do ławeczki pod Wysokim Wierchem.
Po krótkiej pauzie na Przełęczy Kapralowej Wysokiej — kijki, mocniejsze dociągnięcie butów na śliskich, pokrytych liśćmi skałkach — ruszyłem niebieskim szlakiem przez Rezerwat Wysokie Skałki w kierunku Durbaszki.
Lubię ten fragment. To lekki, krótki „pieniński rollercoaster”: skałki, małe grzbiety, krótkie zejścia i znowu podejścia. Najpierw Kapralowa Wysoka, potem Stachurówki, a dalej Borsuczyny (939 m n.p.m.). Za Borsuczyną teren otwiera się szerzej i pojawia się ta prawdziwie przestrzenna sceneria Małych Pienin.
Poniżej Durbaszki las ustępuje miejsca szerokim, otwartym pastwiskom. Jeśli tylko pogoda pozwala i Tatry są widoczne na horyzoncie, to następuje jeden z tych momentów, w których człowiek automatycznie zwalnia, patrzy dalej niż zwykle i po prostu oddycha głębiej. To miejsce kocham za proporcje — miękkie linie łąk, pagórki, lasy, a za nimi monumentalna panorama.

Stachurówki 910 m n.p.m. 
Borsuczyny 939 m n.p.m. 
Durbaszka – widok na Trzy Korony 
Durbaszka – widok na Trzy Korony 
Durbaszka – widok na Trzy Korony 
Durbaszka 934 m n.p.m.
Ławeczka z widokiem na Tatry
Szybko zmierzałem w stronę ławeczki pod Wysokim Wierchem. Ludzi na szlaku przybywało z każdym krokiem, a szansa, że miejsce będzie wolne, malała. Już przygotowywałem się na to, że ktoś tam siedzi i plan się nie powiedzie.
Ostatni fragment pod górę, jeszcze kilka kroków, skręt, lekkie napięcie…
I jest.
Ławeczka. Pusta.
Z ulgą zdjąłem plecak i przez chwilę po prostu patrzyłem w stronę Tatr. Była cisza, ciepłe słońce i ta przestrzeń, która w Pieninach zawsze działa na mnie uspokajająco. Dopiero po chwili wyjąłem kanapkę i termos z herbatą — bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarek. To był mój mały przystanek w idealnym miejscu, dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebowałem.










































