Beskid ŻywieckiPolska

Rysianka z Żabnicy 🔁❄️

DYSTANS

16.9 km (pętla)

SUMA PODEJŚĆ

860 m

PUNKTY GOT

22

CAŁKOWITY CZAS

6:57 h

NAJWYŻSZY SZCZYT

1322 m n.p.m.

GRUPA

1 osoba

POZIOM TRUDNOŚCI

6 / 10

EKSPOZYCJA

2 / 10

OGÓLNA OCENA SZLAKU

5 / 10
Jak liczę trudność i ekspozycję?

Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).


To mogła być zimowa wyprawa na miarę ostatniego, bajkowego wręcz wypadu na Szyndzielnię i Klimczok. Mogła być – ale nie była.
I wcale nie dlatego, że ciężko było poruszać się po topniejącym śniegu. Nie dlatego, że zgubiłem moją ulubioną rękawiczkę. Ani też nie dlatego, że zdjęcia wyszły byle jak. Nie.
A dlaczego?
Poniżej krótka bajeczka o tym, że nikt lepiej nie wie, gdzie kogo trzewik ciśnie, jak ten, kto w nim chodzi.

Gdzie raki zimują?

Moim celem tego dnia były trzy szczyty z Korony Beskidu Żywieckiego – Rysianka, Lipowski Wierch i Boraczy Wierch. O ile na Rysiankę prowadzi leśna ścieżka, to na dwa pozostałe nie biegną żadne oznakowane szlaki. Mimo to można uznać je za zdobyte, ponieważ tabliczki szczytowe znajdują się przy żółtym szlaku. Całość zamknąłem w zgrabnej pętli, rozpoczynając i kończąc w Żabnicy-Kamiennej.

Na miejsce dotarłem chwilę po siódmej rano i jako jeden z pierwszych ruszyłem zielonym szlakiem. Początkowo prowadzi on asfaltową, wiejską drogą, ale po kilometrze skręca w prawo przez mostek na Żabniczance i gwałtownie zaczyna piąć się w górę. Kolejne 2,4 km to blisko 480 m przewyższenia – średnio 20%, miejscami więcej – więc jest co czuć w nogach.

Tego dnia postanowiłem w bezpiecznych warunkach przetestować nowe zimowe buty, kompatybilne z półautomatycznymi rakami, które również wziąłem. Właściwie od momentu wejścia do lasu i wzrostu nachylenia konieczne były już raczki – ja zakładałem raki, zadowolony, że przetestuję konfigurację w praktyce. Brak doświadczenia nie pomagał: samo zakładanie trwało za długo, męczyło i frustrowało. W końcu ruszyłem dalej – człapiąc w niskim, mokrym śniegu, z trudem pokonywałem kolejne metry w stronę Przełęczy Pawlusiej.

Zielony szlak na wysokości ok. 1000 m skręca w lewo i trawersuje zbocze. W tym miejscu można skrócić trasę o kilometr, wybierając ścieżkę na wprost – trzeba się jednak liczyć z nachyleniem do 25%, miejscami nawet 41%. Zaraz po wejściu do Rezerwatu Lipowska szlak łagodnieje, a przed oczami pojawia się pierwsza hala – Pawlusia – z majestatyczną Romanką w tle. Raki przestały być potrzebne, więc je zdjąłem. I właśnie wtedy zgubiłem moją ulubioną rękawiczkę…

Rysianka

Od skrzyżowania szlaków na Przełęczy Pawlusiej do schroniska PTTK na Rysiance to niespełna 600 metrów szeroką drogą o nachyleniu ok. 12%. Zaczynają się tu pierwsze widoki – Pilsko, Babia, potem Tatry. Po dziewiątej rano schronisko jeszcze nie tętniło życiem, więc spokojnie zjadłem małe śniadanie. Choć miałem za sobą dopiero 4,5 km, byłem już mocno zmęczony – nowe, nierozchodzone buty zaczynały dawać się we znaki.
Na szczęście pogoda dopisywała, więc szybko zregenerowałem „bateryjki szczęścia” i ruszyłem po pierwszą zdobycz – Rysiankę.

Aby ją zdobyć, wystarczy wspiąć się leśną ścieżką prowadzącą na zachód od schroniska. Po ok. 600 metrach, przy granicy rezerwatu, trzeba wypatrzyć drzewo z tabliczką szczytową. Kilka kroków dalej wychodzi się na kolejną halę – Koziorkę.

Hallo? Hale?

Tego dnia hale towarzyszyły mi niemal bez przerwy. Niestety – krok po kroku – stawały się coraz bardziej uciążliwe. Stopy przestawały mieścić się w butach. Dyskomfort odbierał całą radość z bycia w Beskidzie Żywieckim. Zimowe buty, choć lekkie jak na swoją klasę, były po prostu zbyt sztywne jak na ten „spacerowy” odcinek. Trasa od schroniska na Rysiance łagodnie schodzi w dół, a mimo to szło się ciężko.

Bez raków – ślizgałem się na śniegu. Z rakami – czułem się jak czołgista. Po drodze mijałem kolejne hale: Lipowską (ze schroniskiem, zaledwie kilkaset metrów od poprzedniego), Bieguńską, Gawłowską, Bacmańską i Redykalną. Na tym 4,5-kilometrowym odcinku żółtego szlaku „zaliczyłem” także Lipowski i Boraczy Wierch – choć szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłem, kiedy. Buty nie dawały żyć.

Trzy schroniska jednego dnia

Z Hali Redykalnej, skąd rozciąga się piękny widok m.in. na Małą Fatrę, obrałem czarny szlak w stronę trzeciego schroniska. Szlak opada łagodnie (średnio 10%) i po 1300 metrach łączy się z zielonym, a potem – na Hali Cukiernica – z niebieskim. Po ok. 40 minutach marszu od Redykalnego Wierchu dotarłem do schroniska PTTK na Hali Boraczej – ostatniej z 10 hal tego dnia.

Do schroniska łatwo dotrzeć, więc ruch był spory – zwłaszcza dzieciaki szalały na sankach i jabłuszkach na pobliskim stoku. Zatrzymałem się na dłużej, żeby choć trochę się zregenerować. Raki zakładane i zdejmowane raz po raz wykończyły mnie bardziej niż samo podejście. A nawet gdybym chciał coś zjeść – kolejka do okienka była tak długa, że i tak swoje trzeba było odstać, a potem poczekać na zamówienie.

Ostatkiem sił

Godzina dziesięć – tyle czasu spędziłem w schronisku. To chyba mój rekord. Tyle potrzebowałem, żeby zamówić, zjeść i choć trochę się zregenerować. Czułem się zmęczony i sfrustrowany – mimo że trasa nie była ani długa, ani szczególnie trudna.
Ale czasem wystarczy nie ten dzień, nie to nastawienie, nie ten sprzęt – i wszystko zaczyna iść pod górkę, nawet jeśli szlak prowadzi w dół.

Szkoda. Bo to naprawdę piękna trasa. Chętnie ją powtórzę – ale następnym razem wybiorę inny wariant: od zachodu na wschód, by przez cały czas mieć Tatry przed oczami, maszerując od hali do hali.

Powrót czarnym szlakiem to niecałe 3 km ze średnim nachyleniem 10%, z czego połowa prowadzi asfaltem przez ul. Boraczą do parkingu w Żabnicy-Skałce. Jakież było moje „przerażenie”, gdy na miejscu okazało się, że to nie ten parking. Mój był kilometr dalej – w Żabnicy-Kamiennej.
Twarde obcasy moich butów dudniły o asfalt, a ja czułem, że mam już wszystkiego dość.

Chciałbym, żeby puenta tej wyprawy była inna – ale prawda jest taka, że najcudowniejszym momentem całego dnia była chwila, gdy mogłem zdjąć buty i włożyć lekkie adidasy w samochodzie.

I tak to właśnie nikt lepiej nie wie, gdzie kogo trzewik ciśnie, jak ten, kto w nim chodzi.

⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości

🥾 Rysianka – Lipowski Wierch – Boraczy Wierch z Żabnicy-Kamiennej
🔹 Ekspozycja: znikoma. Trasa prowadzi głównie leśnymi i halnymi ścieżkami o szerokim profilu. Jedyne punkty widokowe to otwarte hale (Pawlusia, Lipowska, Redykalna), z których przy dobrej pogodzie widać Tatry i Małą Fatrę – jednak bez ekspozycji krawędziowej.
🔹 Trudności techniczne: umiarkowane (6/10). Podejścia bywają strome (20–40%), ale technicznie łatwe. Dodatkowym utrudnieniem jest duża liczba zmian podejść/zejść i długość trasy ponad 16 km.

⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Zimą warto mieć ze sobą raczki – odcinki mogą być oblodzone lub pokryte śniegiem.
🔹 Hale są otwarte, ale nie niosą ze sobą ekspozycji – brak stromych urwisk, poruszanie się po nich nie sprawia problemów.

Dla osób z lękiem wysokości to bezpieczna, choć fizycznie wymagająca trasa – niska ekspozycja i szerokie hale dają poczucie przestrzeni, a nie zagrożenia. Trudności wynikają bardziej z warunków i długości niż z terenu.
Nagrana trasa: Rysianka z Żabnica (pętla) | mapa-turystyczna.pl

Zdjęcia ze szlaku

Podsumowanie

📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się w Żabnicy-Kamiennej. Możliwość zaparkowania przy drodze (brak opłat). Uwaga przy powrocie – w okolicy znajdują się dwa różne parkingi, warto zapamiętać dokładną lokalizację auta. Im później przyjedziesz tym ciężej o wolne miejsca.

🥾 Trasa – Pętla o długości ok. 16 km z przewyższeniem ok. 840 m. Zielonym szlakiem na Przełęcz Pawlusią (1185 m n.p.m.), następnie przez Rysiankę (1322 m), Lipowski Wierch i Boraczy Wierch żółtym szlakiem do Hali Redykalnej. Dalej czarnym, zielonym i niebieskim szlakiem do schroniska na Hali Boraczej. Powrót czarnym szlakiem do Żabnicy-Skałki, ostatni odcinek asfaltem. Czas przejścia: 5:30–6:00 h z w zależności od czasu spędzonego w schroniskach.

🌄 Widoki – Najlepsze panoramy rozciągają się z Hali Pawlusiej, Rysianki i Redykalnej. Przy dobrej widoczności można dostrzec Tatry, Pilsko, Babią Górę i Małą Fatrę. Trasa prowadzi przez 10 hal, co czyni ją wyjątkowo malowniczą.

Hala Pawlusia – tuż przed Przełęczą Pawlusia, z widokiem na Romankę

Hala Rysianka – przy schronisku PTTK, z szeroką panoramą

Hala Koziorka – przy szczycie Rysianki

Hala Lipowska – ze schroniskiem PTTK Lipowska

Hala Bieguńska – na grzbiecie pomiędzy Lipowską a Bacmańską

Hala Gawłowska – niżej położona hala z prześwitami w stronę dolin

Hala Bacmańska – tuż przed Redykalnym Wierchem

Hala Redykalna – jedna z najbardziej malowniczych na trasie, z widokiem na Małą Fatrę

Hala Cukiernica – na podejściu z Redykalnej do Hali Boraczej

Hala Boracza – ostatnia hala z trzecim schroniskiem PTTK

Schroniska i infrastruktura – Na trasie znajdują się trzy schroniska: PTTK Rysianka, PTTK Lipowska oraz PTTK Hala Boracza. Dobre zaplecze gastronomiczne, choć w sezonie mogą wystąpić kolejki i dłuższy czas oczekiwania na posiłek.

🧭 Orientacja – Szlaki dobrze oznaczone.

📝 Na marginesie szlaku – Piękna, klasyczna trasa beskidzka, idealna na pętlę przez hale i panoramy. Tym razem jednak wygrały czynniki pozamerytoryczne: nowy sprzęt, dyskomfort i złe nastawienie. Pokazuje to dobitnie, że nawet najładniejszy szlak może nie dać radości, jeśli coś „uwiera”. Wrócić warto – ale w lepszych butach i z lżejszą głową.

Bardzo subiektywna ocena trasy

Rysianka z Żabnicy 🔁❄️

5/10

Pamiętajcie, że to moja subiektywna ocena trasy. Może się różnić w zależności od pogody, widoczności w danym dniu, a nawet ruchu na szlaku czy mojego samopoczucia.

  • Rated 5 out of 10
    5
  • Rated 5 out of 10
    5

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *