DYSTANS
11.3 kmSUMA PODEJŚĆ
480 mPUNKTY GOT
CAŁKOWITY CZAS
5:00 hNAJWYŻSZY SZCZYT
709 m n.p.m.GRUPA
3 osobyPOZIOM TRUDNOŚCI
4 / 10EKSPOZYCJA
10 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
10 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
Norweski Pulpit Rock i akrofobia to jak ptasznik goliat i arachnofobia, albo ciasny tunel i klaustrofobia. Ten opadający pionowo do morza klif ma 600 metrów wysokości i nie posiada ŻADNYCH zabezpieczeń na niemal idealnie płaskiej, skalnej półce. Preikestolen przyciąga rocznie ponad 300 tysięcy turystów i jest jedną z najchętniej odwiedzanych atrakcji Norwegii. I choć dla osób cierpiących na lęk wysokości może wydawać się to absolutnie przerażające i nie do przyjęcia, ja nie miałem wyjścia. Prezentów się nie odrzuca. Zwłaszcza od żony.
Zakochani w Norwegii
Norwegia to nasza rodzinna miłość od pierwszego wejrzenia. Wszystko zaczęło się w Tromsø, gdzie po raz pierwszy wylądowaliśmy na ziemi wikingów. Nic więc dziwnego, że moja żona zaplanowała wyjazd do Stavanger. Tylko dlaczego jednym z jego głównych punktów miał być Pulpit Rock? Albo chciała mnie zabić, albo wierzyła we mnie. Skoro wciąż żyję, to znaczy, że wierzyła. Ale czy ja wierzyłem w siebie?
Na świetnie zorganizowanym, automatycznie płatnym parkingu przy wejściu na szlak byliśmy o 9 rano. Pochmurny, marcowy dzień nie wróżył niczego dobrego — wszystko wskazywało, że zaraz spadnie deszcz. A mokra skała i akrofobia? To nie jest dobre połączenie… Na szczęście nie było grama śniegu ani lodu, temperatura była dodatnia, a w rejonie Stavanger czuć już było zbliżającą się wiosnę.
Mój pierwszy raz mutonami
Pierwsze kroki wiodą nas szlakiem przez las z widokiem na jezioro Revsvatnet, ale już po około 500 metrach docieramy do pierwszej „skalnej łąki” – Platået. To wypłaszczone, gładkie płyty granitu i gnejsu, które wyglądają, jakby ktoś je szlifował na potrzeby budowy trasy. To efekt ostatniego zlodowacenia, które przesuwając się z ogromną siłą, wygładziło wszystko na swojej drodze. Dziś na tych surowych płytach tworzą się płytkie oczka wodne, a w szczelinach z uporem kiełkują wrzosy i karłowate sosny. Krajobraz jak z innej planety – zwłaszcza dla bywalca Karpat czy Sudetów. W ciągu pierwszych 2,5 km musimy pokonać 280 m przewyższenia, co daje średnią 12%. Nie jest zatem to trudny odcinek, choć można spotkać bardziej strome krótkie „momenty” o nachyleniu 25-40%. Zazwyczaj są to skalne schody ułatwiające podchodzenie i schodzenie.
Trzeba przyznać, że szlak jest świetnie przygotowany. Zaprojektowany i poprowadzony jest w tak estetyczny sposób, że sztuczne ułatwienia (schody, mosty, pomosty, platformy) wkomponowują się w naturalne otoczenie harmonicznie tworząc niezwykle malowniczy szlak. Krajobraz wydaje się być bardzo zmienny, za każdym zakrętem czeka nas bowiem nowa „atrakcja” – czy to schody, czy mostek czy drewniany kładka prowadząca przez torfowisko Krogabekkmyrå. No i… zero śmieci na trasie. Wspaniała sprawa!
Duch Nepalu
Najbardziej stromy fragment czeka nas przed i przy tzw. Schodach Szerpów. Ten odcinek został zbudowany w latach 2013–2014 przez nepalskich rzemieślników, bo lokalne służby nie były w stanie dorównać ich precyzji. Efekt? Symbol górskiej współpracy: Himalaje spotkały fiordy. Podobne rozwiązanie można spotkać np. w Tromsø, gdzie prowadzi Sherpatrappa. Tuż za schodami otwierają się widoki na dolinę Naeverdalen.
Na trzecim kilometrze docieramy do Tjødnane — to połączone oczka wodne w skalnych nieckach, wypełnione wodą opadową i roztopową. Otoczone są gołoborzami, niską roślinnością i masywnymi głazami — miejsce surowe, bardzo norweskie. To tu znajduje się Emergency Shelter i to tu kończą się najtrudniejsze podejścia. Od teraz szlak prowadzi po wygładzonych skałach – mutonach – w kierunku Lysefjorden. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że jesteś już 600 metrów nad nim.
Ostatni 1,5 km to czysta ekscytacja. Ścieżka zbliża się coraz bardziej do krawędzi urwiska, ale można bezpiecznie kontrolować dystans. Wreszcie zza skał wyłania się on — Pulpit Rock.
Jak z obrazka, a nawet lepiej
Skała robi piorunujące wrażenie. Trudno uwierzyć, że nie jest dziełem człowieka: zbyt idealnie równe krawędzie, zbyt płaska powierzchnia, zbyt pionowa ściana. A jednak — wszystko to stworzyła natura. Lodowiec o grubości dwóch kilometrów, tysiące lat zamarzającej wody w szczelinach, ciężar, który pękał granit jak szkło. Natura miała tu skalpel. I użyła go z chirurgiczną precyzją.
Przepis na lęk
Mieliśmy dużo szczęścia, bo choć pogoda była pochmurna, widoczność była dobra. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym z moim lękiem wysokości poruszać się po tej skale we mgle. Dodatkowo w okolicy była jedynie garstka ludzi i właściwie Preikestolen był pusty, co także pomagało w opanowaniu lęku. No i powietrze praktycznie się nie poruszało, więc wiatr nie przeszkadzał. Nic tak nie wzmaga strachu, jak widok ludzi podchodzących do samej krawędzi. Mój lęk bowiem opiera się w dużej mierze także na strachu, że ktoś inny spadnie i potęguje się w obecności innych osób. Początkowo trzymałem się jak najdalej krawędzi, opierając plecy o skałę nad Pulpit Rock. Fotografowałem okolicę, uspakajałem oddech, starałem się nie skupiać wzroku na osobach, które pozowały do selfie zbliżając się do krawędzi. Przyzwyczajałem się do tego pola 25×25 metrów i widoku. A potem po prostu zrobiłem kilka kroków do przodu, jeszcze kilka i nagle okazało się, że zrobiłem to. Stanąłem na Pulpit Rock! Oczywiście nie odważyłem się podejść do samej krawędzi – może 2-3 metry. Choć w którymś momencie próbowałem podczołgać się bliżej. Nie przezwyciężyłem jednak granicy lęku, na tyle żeby spojrzeć przez krawędź w dół sześciuset metrowego urwiska.
Jeszcze wyżej
Zamiast wracać tą samą drogą w dół zaplanowałem wdrapanie się na znajdujący się 100m nad Preikestolen szczyt Neverdallsfjell, ponieważ z relacji wielu osób wynikało, że widok z góry jest jeszcze bardziej spektakularny. Potwierdzam. Nawet jeśli nie planujecie dotrzeć na sam szczyt, warto wspiąć się (słabo oznakowanym szlakiem) nad Pulpit Rock, żeby z pewnej odległości i w szerszej perspektywie spojrzeć na ten geologiczny cud natury i majestatyczny Lysefjorden w dole.
W dotarciu na szczyt bezsprzecznie pomógł nam ślad GPX, który wcześniej wgrałem na telefon/zegarek. Ścieżki są niejednoznaczne i naprawdę łatwo pobłądzić. Nie wyobrażam sobie spacer w tym miejscu bez widoczności. Dlatego wybierzcie ten wariant wyłącznie, jeśli pogoda na to pozwala. Choć nie są to strome zbocza wymagające wspinaczki, w kilku miejscach musieliśmy sobie pomagać nawzajem i używać rąk. Po drodze można napotkać kilkumetrowy „komin”, trochę wyższych skał, ale w większości będą to mutony poprzeplatane małymi jeziorkami. Niezwykle malowniczy to krajobraz w swojej surowości. Widoki zapierają dech w piersi, ale na szczycie Neverdallsfjell nie ma możliwości wzmożonego uczucia lęku związanego z wysokością – kopuła łagodnie rozlewa się po okolicy.
Wejście z Preikestolen na Neverdalsfjell zajęło nam godzinę — wliczając poszukiwanie właściwej ścieżki i… dziesiątki przystanków na zdjęcia.
Powrót na ziemię
Zejście w stronę Tjødnane nie obyło się bez kilku pomyłek orientacyjnych — ale była to bardziej przygoda niż problem. Widoki po drodze wciąż zachwycały. Po drodze mijaliśmy coraz więcej turystów — jednak nie były to tłumy, raczej mniejsze grupki.
Mała dygresja: wielu obcokrajowców wybiera się na ten szlak w zupełnie nieprzystosowanym ubraniu — białe półbuty, miejskie kurtki, torebki na łańcuszku. Tymczasem Norwegowie, których mijaliśmy, byli zawsze świetnie przygotowani — buty z bieżnikiem, outdoorowe ciuchy, plecaki. Szlak nie jest trudny, ale wystarczy deszcz i brak przyczepności może skończyć się bardzo źle. Proste? Owszem. Ale często ignorowane.
Na parking wróciliśmy o 14:00, co oznacza, że cała wyprawa zajęła nam 5 godzin — z czego około godzinę pochłonęły przerwy (zdjęcia, filmiki, herbata, przekąski). Wraz ze zdobyciem Neverdalsfjell trasa miała nieco ponad 11 km. Nie była kondycyjnie wymagająca. Zawsze można też po prostu wrócić z Preikestolen tą samą drogą — ale każdemu przygotowanemu turystycznie polecam wspiąć się wyżej.
Gdybym mógł, codziennie przed lub po pracy chodziłbym z psem na spacer na Preikestolen. To miejsce, które naprawdę coś we mnie zmieniło — pomogło mi oswoić lęk i uwierzyć w siebie.
Post scriptum
Następnego dnia wybraliśmy się na rejs wzdłuż Lysefjorden i choć pogoda była słoneczna, o wiele przyjemniejsza niż dzień wcześniej to sam szczyt Preikestolen był całkowicie zasłonięty przez chmurę, która nad nim wisiała. Z pewnością musi to być frustrujące, bo każdy idzie tam dla widoku i 600 m przepaści. Dlatego jeśli to Twój pierwszy raz, idź przy dobrej widoczności.
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🥾 Preikestolen (Pulpit Rock) i Neverdalsfjell
🔹 Ekspozycja: ogromna. Główne zagrożenie psychiczne dla osoby z lękiem wysokości stanowi szczytowa platforma Preikestolen – 25 x 25 metrów płaska płyta skalna, zawieszona 600 metrów nad Lysefjorden, bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Sam szlak prowadzący na Preikestolen jest komfortowy i pozbawiony ekspozycji. Odczucia lękowe pojawiają się dopiero po dotarciu na miejsce i są silnie powiązane z otwartością przestrzeni oraz obecnością innych turystów zbliżających się do krawędzi.
🔹 Trudności techniczne: umiarkowane. Szlak jest dobrze przygotowany: schody, mosty i ułatwienia wkomponowane są w teren. Podejście nie sprawia większych trudności fizycznych. Dodatkowe wejście na Neverdalsfjell jest nieoznakowane i wymaga korzystania ze śladu GPS, a miejscami także pomocy rąk – jednak nie zawiera odcinków o charakterze eksponowanym.
⚠️ Rekomendacje i ostrzeżenia
🔹 Platforma Preikestolen nie posiada żadnych zabezpieczeń – osoby z silną akrofobią mogą nie być w stanie stanąć na skale lub zbliżyć się do jej krawędzi.
🔹 Lęk może być potęgowany przez obecność innych turystów zbliżających się do krawędzi oraz przez mgłę, wiatr lub tłok.
🔹 Wejście na Neverdalsfjell wymaga dobrej orientacji w terenie – możliwe są błędy nawigacyjne przy słabej widoczności.
🔹 Szlak jest kamienisty i może być śliski przy opadach – dobre obuwie jest konieczne.
Preikestolen to miejsce, które na długo pozostanie w mojej pamięci. Ekspozycja była ogromna, ale zaskoczyło mnie, jak wiele emocji udało się okiełznać. Z każdym krokiem rosła pewność, że lęk można oswoić. Nigdy wcześniej nie byłem tak blisko krawędzi – dosłownie i w przenośni. Ta skała zmieniła coś we mnie.
Zdjęcia ze szlaku

_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_blur _autotone 
_autotone 
_autotone 
_blur _autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 


_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 

_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone 
_autotone
Podsumowanie
📍 Start i parking – Trasa rozpoczyna się przy dużym, automatycznie płatnym parkingu przy wejściu na szlak Preikestolen. Toalety, mapy i informacje turystyczne dostępne na miejscu.
🥾 Trasa – Pętla o długości nieco ponad 11 km z łącznym przewyższeniem około 600 m. Wejście na Preikestolen standardowym szlakiem z licznymi podejściami i zejściami – szlak technicznie prosty, ale zróżnicowany krajobrazowo. Po zdobyciu Preikestolen dodatkowe podejście nieoznakowaną ścieżką na Neverdalsfjell i zejście przez Tjødnane z powrotem na główny szlak. Całość zajęła nam 5 godzin, w tym ok. 1 godzina przerw.
🌄 Widoki – Preikestolen to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc w Norwegii: pionowy, 600-metrowy klif nad Lysefjorden i niemal idealnie płaska skała o wymiarach 25×25 m. Widok z góry Neverdalsfjell pozwala spojrzeć na Pulpit Rock z dystansu i ukazuje jego skalną potęgę w pełnej krasie.
☕ Schroniska i infrastruktura – Brak schronisk na trasie. W pobliżu parkingu znajdują się punkty gastronomiczne i toalety. Na szlaku w połowie drogi znajduje się Emergency Shelter, ale służy wyłącznie w krytycznych sytuacjach.
🧭 Orientacja – Szlak na Preikestolen jest bardzo dobrze oznakowany. Podejście na Neverdalsfjell wymaga śladu GPX – brak znaków, ścieżki są słabo widoczne. Przy złej pogodzie orientacja może być niezwykle trudna.
📝 Na marginesie szlaku – To trasa, która budzi emocje — szczególnie u osób z lękiem wysokości. Płaski klif bez zabezpieczeń może paraliżować, ale też dawać ogromną satysfakcję. Dla mnie – przełomowa chwila, która pomogła mi oswoić lęk. Neverdalsfjell to doskonałe przedłużenie tej wyprawy – z surowym, norweskim krajobrazem, brakiem tłumów i niepowtarzalną perspektywą na Preikestolen.



