DYSTANS
19 kmSUMA PODEJŚĆ
1105 mPUNKTY GOT
28CAŁKOWITY CZAS
6:41 hNAJWYŻSZY SZCZYT
1171 m n.p.m.GRUPA
1 osobaPOZIOM TRUDNOŚCI
6 / 10EKSPOZYCJA
3 / 10OGÓLNA OCENA SZLAKU
5 / 10Jak liczę trudność i ekspozycję?
Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).
⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości
🔹 Ekspozycja: Brak przez całą trasę. Lęk może pojawić się dopiero na wieży widokowej na Mogielicy. Otwarta przestrzeń i wysokość mogą rodzić uczucie lęku u akrofobików. Dla otuchy dodam, że z każdym nowym wyjściem na wieżę jest coraz łatwiej i o ile za pierwszym razem miałem tam zawroty głowy, to tym razem nic takiego nie miało miejsca. Praktycznie zero stresu.
Z perspektywy akrofobika: to trasa do przejścia bez problemu. Wyzwaniem może być wieża widokowa na Mogielicy, ale warto spróbować się zmierzyć ze swoimi lękami.
Plan trasy w 60 sekund
📍 Start/parking: w moim przypadku start z prywatnej posesji. Darmowy parking znajduje się przy podjeździe do kościoła w Lubomierzu.
🥾 Trasa: leśnymi ścieżkami: Lubomierz → Polana Łąki (zielony szlak) → pod Jasieniem (żółty szlak) → Krzysztonów → Przełęcz Przysłopek (niebiesko-żółty szlak) → Mogielica
🔁 Powrót: tą samą trasą do Lubomierza
⏱️ Czas: prognozowany 6:40, mój czas: 5:20 marszu + 1:20 relaksu na trasie
🧭 Odcinki: mocniejsze podejście do Polany Łąki, następnie coraz łagodniej przez Kutrzycę i Krzysztonów. Dalej strome zejście do Przełęczy Przysłopek, a potem ponownie bardziej strome podejście do Polany Stumorgowej i na koniec 200 metrów stromego podejścia na szczyt Mogielicy. W drodze powrotnej najbardziej wymagający jest odcinek z Przełęczy Przysłopek w stronę Małego Krzysztonowa.
Zaraz szlak mnie trafi
Relacja ze szlaku – krok po kroku
Weekend w Lubomierzu właściwie sam z siebie oznacza spotkanie z Beskidem Wyspowym. W niezwykle ciepły i pogodny piątkowy poranek bez większego namysłu spakowałem więc plecak i ruszyłem w kierunku Mogielicy. Choć na najwyższym szczycie Beskidu Wyspowego byłem już kilkukrotnie, tym razem najbardziej motywowała mnie perspektywa dotarcia tam innym szlakiem niż dotychczas — na Mogielicę z Lubomierza.
(nie)Uroki przedwiośnia
Jeszcze tydzień wcześniej wychodziłem na Babią Górę w iście zimowej aurze. Początek marca przyniósł jednak nawet kilkanaście stopni na plusie w ciągu dnia, więc w powietrzu wyraźnie unosił się już duch wiosny, a ośnieżony szlak wydawał się tylko wspomnieniem. Przynajmniej na leśnym odcinku między Lubomierzem a Polaną Łąki.
Szlak był miejscami mokry i błotnisty, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie przepadam za wędrówką w takich warunkach. Las przed wiosną nadal sprawia wrażenie smutnego i uśpionego. Dodatkowo wyglądał momentami jak po przejściu tornada — powalone pnie wzdłuż drogi i porozrzucane gałęzie tarasujące przejście były niemymi świadkami bezlitosnej wycinki. Widok raczej przygnębiający niż budujący górski nastrój.
Polana Łąki 1000 m n.p.m.
Nieoznakowaną trasę na Polanę Łąki przez Kobylicę znam bardzo dobrze, bo przemierzałem ją dziesiątki razy. A mimo to za każdym razem myślę dokładnie to samo: te niespełna trzy kilometry naprawdę potrafią zmęczyć. To nie jest podejście, które powala trudnością, ale swoje robi. Rozgrzewka jest tu gwarantowana.
Po dotarciu na Polanę Łąki mogłem po raz pierwszy „podziwiać” nowy element lokalnej architektury — drewniany mini domek z ogrodzeniem, wciśnięty obok ławeczki i tabliczki szczytowej. Nie mam pojęcia, jakie jest przeznaczenie tej budy, ale jedno wiem na pewno: to miejsce bezpowrotnie straciło coś, za co bardzo je lubiłem.
Kutrzyca i pierwsze widoki na Tatry
Od Polany Łąki zima znów zaczęła wracać na szlak. Śnieg przeplatał się z lodem, a miejscami także z kamieniami i mokrymi liśćmi. Choć miałem ze sobą raczki, jak zawsze zresztą, zdecydowałem się założyć je dopiero dużo później, przy zejściu z Pieżguły.
Po drodze ominąłem Jasień, trzeci co do wysokości szczyt Beskidu Wyspowego, wybierając skrót w kierunku Polany Skalne i górującej nad nią Kutrzycy (1053 m n.p.m.). To właśnie tam zatrzymałem się na chwilę, żeby nacieszyć oczy ośnieżonymi Tatrami oraz szeroką panoramą Gorców, Pienin i Beskidu Sądeckiego. Taki widok potrafi bardzo skutecznie przypomnieć, po co właściwie człowiek taszczy ten plecak pod górę.
Krzysztonów i geologiczna niespodzianka, w której mało kto wie
Żółty szlak prowadzi dalej łagodnie w dół, w kierunku skrzyżowania ze szlakiem zielonym pod Krzysztonowem. Stamtąd zaczyna się krótkie i niezbyt wymagające podejście na Krzysztonów (1012 m n.p.m.). Sam szczyt nie oferuje żadnych widoków — stoi tu tylko tabliczka, przy której można zrobić sobie zdjęcie.
Dalej żółty szlak wiedzie grzbietem, a stoki po obu stronach ścieżki wyraźnie opadają. To właśnie tutaj mija się jedno z ciekawszych geologicznych miejsc w Beskidzie Wyspowym. Osuwiskowy Podwójny Grzbiet to teren, w którym góra dosłownie kiedyś się rozsunęła, zostawiając po sobie dwa równoległe wały i naturalny rów rozpadlinowy ukryty dziś w lesie. Przypomina o tym tablica „Pomnik Przyrody” pod Krzysztonowem. Mało kto zwraca na nią uwagę, a szkoda, bo to naprawdę nietypowy fragment tej trasy.
Mogielica na wyciągnięcie ręki
W rejonie Małego Krzysztonowa, który sam w sobie nie ma żadnej tabliczki szczytowej, mogłem już dostrzec Mogielicę i stojącą na niej wieżę widokową — cel całej wycieczki. O tej porze roku, przy bezlistnym drzewostanie, taki widok jest możliwy i naprawdę cieszy. Pomyślałem wtedy, że to już blisko i zaraz będę na miejscu.
Nic bardziej mylnego.
Za Małym Krzysztonowem zaczyna się strome zejście w stronę Przełęczy Przysłopek. A skoro jest 100 metrów w dół, to wiadomo, że za chwilę trzeba będzie te metry odrobić. I właśnie wtedy człowiek szybko sobie przypomina, że Mogielica nie zamierza oddać szczytu za darmo.
Widokowa Polana Stumorgowa
Krótkie, niespełna kilometrowe podejście na skraj Polany Stumorgowej wymaga ponownego uruchomienia zapasów energii. Do pokonania jest około 150 metrów przewyższenia, więc choć odcinek nie jest długi, potrafi dać w kość. Na szczęście polana otwiera widoki na okolicę, a przy dobrej widoczności również na Tatry. To zawsze działa jak naturalny zastrzyk energii i skutecznie pomaga dociągnąć do najwyżej położonego punktu polany, na granicy lasu i rezerwatu przyrody Mogielica.
Znajduje się tu kilka ławek oraz wiata, którą można wykorzystać na herbatę, posiłek i chwilę odpoczynku. Niestety również tutaj pojawiła się drewniana domko-buda otoczona siatką z napisem „teren prywatny”. Szkoda, bo zwyczajnie szpeci to naprawdę piękne miejsce.
Ostatnia prosta na Mogielicę
Po dłuższej przerwie, przeznaczonej na łapanie witaminy D i zjedzenie górskich przekąsek, ruszyłem na ostatni odcinek szlaku — mocniejsze podejście niebiesko-żółtym szlakiem. Do pokonania zostaje tu około 50 metrów przewyższenia, więc warto wcześniej złapać oddech, żeby nie wpaść na szczyt z zadyszką większą niż potrzeba. Tym bardziej że na końcu czeka jeszcze dodatkowe wyzwanie: niecałe 100 schodów prowadzących na 23-metrową wieżę widokową.
Wieża na Mogielicy ma wysokość mniej więcej siedmiopiętrowego budynku. Sam szczyt Mogielicy (1170 m n.p.m.) jest całkowicie zalesiony i bez niej nie oferuje żadnych widoków. Dopiero wejście na najwyższy taras otwiera pełną panoramę 360 stopni obejmującą Tatry, Gorce, Pieniny, Beskid Sądecki i całe „wyspy” Beskidu Wyspowego — oczywiście pod warunkiem, że dopisze pogoda.
Mogielica z psem – ważne info
Na wszelki wypadek przypomnę wszystkim psiarzom — a sam do nich należę — że wprowadzanie psów na teren rezerwatu przyrody „Mogielica” jest ustawowo zabronione. Zakaz wynika z art. 15 ust. 1 pkt 16 ustawy o ochronie przyrody. Plan ochrony rezerwatu, uchwalony przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Krakowie, nie przewiduje wyjątków od zakazu wprowadzania psów na szczyt Mogielicy.
Prawda jest jednak taka, że praktycznie za każdym razem, gdy tam jestem, spotykam turystów z psami. Nierzadko prowadzonymi nawet bez smyczy.
Ile czasu zajmuje wejście na Mogielicę z Lubomierza?
Dotarcie na szczyt wieży widokowej na Mogielicy z Lubomierza zajęło mi 2 godziny i 55 minut, do czego trzeba doliczyć jeszcze około 30 minut odpoczynku na Polanie Stumorgowej. Było to jednak dość żwawe tempo, praktycznie bez większych przystanków. Realny czas przejścia tej trasy dla większości osób to raczej około 3,5–4 godzin w jedną stronę.
Powrót nie jest szczególnie wymagający, poza około 500-metrowym odcinkiem między Przełęczą Przysłopek a Małym Krzysztonowem, gdzie średnie nachylenie przekracza 20 procent. Można sobie także nieco ułatwić powrót, omijając Jasień skrótem odbijającym z Polany Skalne.
Rekonesans przed wschodem słońca
W drodze powrotnej, smagany ciepłymi promieniami popołudniowego słońca, miałem już w głowie tylko jedno: szybki wypad na Kutrzycę na wschód słońca następnego dnia z moimi Osobami Towarzyszącymi. Ta wycieczka na Mogielicę była bowiem czymś więcej niż zwykłym spacerem. Trochę rekonesansem, trochę sprawdzeniem terenu.
Chciałem zobaczyć, jak wygląda szlak, jak przygotować się sprzętowo i odzieżowo, ile mniej więcej czasu potrzeba na dojście oraz czy Polana Skalne rzeczywiście będzie dobrym miejscem na śniadanie o brzasku.
Na 100% będzie.
Podsumowanie
Trasa Lubomierz-Mogielica
Poniżej przydatne wskazówki (rozwijana lista)
Czy warto iść na Mogielicę z Lubomierza?
Tak, jeśli szukasz mniej oczywistego wariantu wejścia na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. To trasa z klimatem, kilkoma naprawdę ładnymi momentami widokowymi i finałem na wieży, ale nie jest to podejście „za darmo”.
Największe plusy trasy
Najmocniejsze punkty tej wycieczki to widoki z Kutrzycy, Polany Stumorgowej i oczywiście panorama z wieży na Mogielicy.
Gdzie są najlepsze widoki na trasie?
Najładniejsze otwarcia panoramy trafiają się na Kutrzycy (Polana Skalne) i Polanie Stumorgowej. Sam szczyt Mogielicy jest zalesiony, więc pełna nagroda czeka dopiero na wieży widokowej.
Ile czasu potrzeba?
Szybszym tempem wejście na wieżę może zamknąć się w niecałych 3 godzinach, ale rozsądnie jest przyjąć około 3:30–4:00 h w jedną stronę. To trasa, na którą najlepiej zarezerwować sobie spokojnie większą część dnia. W związku z tym warto zaopatrzyć się w przekąski i napoje oraz dopasować odzież i ekwipunek do aktualnej sytuacji pogodowej.
Ważne dla właścicieli psów
Według obowiązujących przepisów puszczanie psa luzem w lesie podlega karze grzywny. Zatem pies powinien być prowadzony na smyczy przez całą wycieczkę tym szlakiem. Dodatkowo kopuła szczytowa Mogielicy to Rezerwat Przyrody, w którym obowiązuje bezwzględny zakaz wprowadzania psów. Zatem jeśli ktoś szuka tej informacji to: na Mogielicę z psem nie wolno!
































