Beskid WyspowyPolska

Łopień i Jaskinia Zbójecka z Przełęczy Rydza-Śmigłego 🐕

DYSTANS

9.3 km

SUMA PODEJŚĆ

384 m

PUNKTY GOT

12

CAŁKOWITY CZAS

3:02 h

NAJWYŻSZY SZCZYT

961 m n.p.m.

GRUPA

1 osoba

POZIOM TRUDNOŚCI

2 / 10

EKSPOZYCJA

2 / 10

OGÓLNA OCENA SZLAKU

3 / 10
Jak liczę trudność i ekspozycję?

Oceny trudności, ekspozycji i szlaku są subiektywne i mają charakter orientacyjny. Poziom trudności wyliczam wg wzoru (QubaPra), który uwzględnia m.in. dystans, czas, nachylenie oraz szacowany wydatek energetyczny (spalone kcal), a końcową ocenę koryguję własnym odczuciem z przejścia. Twoje odczucia mogą być inne (kondycja, pogoda, wrażliwość na wysokość).


Uzależnienie od gór ma swoje wady. Człowieka po prostu nosi. Kompulsyjnie sprawdza prognozy, przekopuje mapy, planuje kolejne trasy i miejsca „na kiedyś”. Na szczęście mój poziom uzależnienia nie pcha mnie w góry za wszelką cenę — potrafię poczekać na warunki, w których da się nie tylko iść, ale przede wszystkim patrzeć. A jak wiadomo — o wszystkim decyduje zachmurzenie. W efekcie moje uzależnienie jest… uzależnione od pogody. Pogmatana relacja, prawda?

Kilka godzin okna pogodowego

Prognozy zapowiadały słońce w czwartkowe przedpołudnie nad Beskidem Wyspowym. Po bezlitośnie zachmurzonym październiku brzmiało to jak przebłysk nadziei — informacja, która poprzedniego wieczora natychmiast mnie zelektryzowała. Decyzja zapadła od ręki: lecę na Łopień.

Pod tą nazwą kryje się nie pojedynczy szczyt, lecz cały masyw z trzema wierzchołkami: Łopieniem Zachodnim (961 m), Środkowym (~950 m) i Wschodnim (ok. 805 m). Celem był oczywiście ten najwyższy.

Czasu miałem bardzo mało, więc wybrałem najkrótsze wejście z Przełęczy Rydza-Śmigłego, ale dorzuciłem do trasy Jaskinię Zbójecką pod Łopieniem Środkowym — strzał w dziesiątkę. W idealnym świecie „zrobiłbym” cały masyw, ale skoro towarzyszył mi mój czworonóg, którego na potrzeby bloga nazwałem „Panem Wyrwirączką”, musiałem skrócić plan tak, aby zmieścić się w czasie.

Zanim dotarłem na miejsce, zacząłem mieć poważne wątpliwości, czy prognozy nie zrobiły mnie na szaro — niebo było szczelnie przykryte betonową warstwą chmur i trudno było uwierzyć, że cokolwiek się z tego wyklaruje. Odwrót jednak nie wchodził w grę.

Ekspresowy szlak na Łopień

Na niemal pustym, darmowym parkingu wzdłuż drogi między Zaświercze a Chyszówki na Przełęczy Rydza-Śmigłego zameldowałem się punkt 7:00 rano i chwilę później ruszyliśmy zielonym szlakiem na Łopień Zachodni. Drogowskaz podawał godzinę dojścia, nam pokonanie tych dwóch kilometrów zajęło około 35 minut.

Pan Wyrwirączka, zgodnie ze swoim gończym charakterem, szalał z nosem przy ziemi, przecinając ścieżkę od lewej do prawej i regularnie plącząc smycz o wystające korzenie i kamienie. Przyznam — trochę się upociłem. I nie wiem, czy bardziej przez średnie nachylenie 13% (momentami ponad 25%), czy właśnie przez walkę z hiperaktywnym psem.

Dla wprawnego piechura podejście nie stanowiło wyzwania. Dla mniej wytrenowanych — to idealny próg, żeby się porządnie zmęczyć, ale bez efektu „zaraz umrę”. A co najważniejsze: ani grama ekspozycji. Całość prowadzi przez liściasty las — zero stresu dla kogokolwiek z lękiem wysokości.

Polana Jaworze

Po około dwóch kilometrach dotarliśmy na szczyt Łopienia Zachodniego (951 m n.p.m.), który znajduje się na średniej wielkości Polanie Jaworze. Stoi tu duża wiata turystyczna, sporo ław i stołów, widać też miejsca na ogniska. Z tej części polany na panoramę nie było co liczyć, ale kilka kroków dalej na zachód odchodziła ścieżka między drzewami — prowadziła na Widny Zrąbek. I tam oczywiście zajrzeliśmy.

To niewielki punkt widokowy z ławeczką i krzyżem. Przy dobrej widoczności widać stąd Tatry. Tego dnia niestety nie było nam to dane — horyzont kończył się na Gorcach i wyraźnym Ćwilinie na pierwszym planie. Za metalowym papieskim krzyżem znajdowała się kaseta z księgą pamiątkową, więc oczywiście zostawiłem wpis. Podpis za nas dwóch.

Królestwo błota i uroczysk

Od Łopienia Zachodniego czarny szlak prowadził łagodnie w dół przez dalszą część Polany Jaworze, która otwiera widok w kierunku Beskidu Niskiego i Sądeckiego. Niecały kilometr dalej szlak przebiega przez kolejną polanę — Myconiówkę, która tego dnia wymagała przebrnięcia przez miękkie, głębokie błoto. Pan Wyrwirączka po tej przeprawie wyglądał jakby wykąpał się w czymś podejrzanie organicznym, ale był absolutnie zachwycony. Przyjąłem jego entuzjazm bez dyskusji.

Około 200 metrów za Myconiówką odbiliśmy od czarnego szlaku w lewo i nieoznakowaną leśną ścieżką po kilku minutach dotarliśmy do miejsca oznaczonego czerwoną państwową tablicą: POMNIK PRZYRODY — Grota Zbójnicka na Łopieniu.

Grota Zbójnicka – największa jaskinia Beskidu Wyspowego

Groty trzeba było szukać kawałek dalej — za niewielkim wzniesieniem, przy omszałych piaskowcowych blokach. Zlokalizowałem dwa wejścia do jaskini: pionowe, wąskie szczeliny zabezpieczone solidnymi kratami, bez możliwości wejścia. I słusznie.

Jaskinia Zbójecka to największa jaskinia w całym Beskidzie Wyspowym i jedno z najważniejszych zimowisk nietoperzy w regionie. Panuje w niej stabilna temperatura 4–6°C i wysoka wilgotność — idealne warunki do hibernacji. Kryją się tu rzadkie gatunki pod ścisłą ochroną, m.in. podkowiec mały i nocek Bechsteina.

To jaskinia szczelinowo–osuwiskowa (nie krasowa, jak w Tatrach) — powstała w wyniku rozwarstwienia zbocza i utworzenia labiryntu między blokami skalnymi. Ponad 400 metrów korytarzy, których nie widać, ale czuć obecność — gdy nachyliłem się nad kratą, buchnęło ciepłe, wilgotne powietrze prosto z wnętrza.

Miejsce miało charakter uroczyska — kamienne tarasy, mchy, organiczny półmrok. Gdybym nie miał przy sobie niecierpliwego towarzysza, zostałbym tam dłużej.

Powrót przez Łopień Środkowy

Plan zakładał dotarcie do Łopienia Środkowego, więc wróciliśmy kawałek przez las i przy pierwszej sposobności skręciliśmy w lewo w kolejną nieoznakowaną ścieżkę, która pod nieoznaczonym szczytem znów doprowadziła nas do czarnego szlaku. Na Łopień Wschodni nie było już czasu, więc odbiliśmy na południe, w kierunku Domku Myśliwskiego Koła Łowieckiego „Hubert” z Tymbarku.

Po drodze minęliśmy Bagna Łopieńskie — z poziomu szlaku właściwie niedostrzegalne — oraz mocno pochyloną polanę Cechówkę, z ruiną drewnianej ambony i zwalonym drzewem blokującym przejście. Krajobraz niby niepozorny, ale bardzo „beskidowy”.

Znanym już odcinkiem wróciliśmy na Polanę Jaworze, gdzie zrobiliśmy przerwę na śniadanie. Słońce zaczęło przebijać się przez resztki chmur, a parująca łąka stworzyła scenerię jak z innego świata.

Powrót zielonym szlakiem na przełęcz zajął nam niecałe 30 minut i chwilę po 10:00 byliśmy już w samochodzie, w drodze do Krakowa.

⚠️ Wskazówki dla osób z lękiem wysokości

.

Nagrana trasa: Łopień i Jaskinia Zbójecka | mapa-turystyczna.pl

Podsumowanie

Bardzo subiektywna ocena trasy

Poziom trudności: 2/10

3/10

Pamiętajcie, że to moja subiektywna ocena trasy. Może się różnić w zależności od pogody, widoczności w danym dniu, a nawet ruchu na szlaku czy mojego samopoczucia.

  • Rated 3 out of 10
    3
  • Rated 3 out of 10
    3

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *